Bezglutenowa mama
125 rocznica urodzin Antoniego Słonimskiego.

125 rocznica urodzin Antoniego Słonimskiego.

125 rocznica urodzin Antoniego Słonimskiego. „Złapałem poezję i literaturę, jak się łapie katar czy grypę”

Udostępnij

Pisał teksty satyryczne, recenzje teatralne i filmowe, wiersze, dramaty, powieści science-fiction, malował obrazy i projektował okładki. 15 listopada mija 125. rocznica urodzin Antoniego Słonimskiego ‒ współtwórcy grupy literackiej Skamander i jednej z najbarwniejszych postaci literackich Warszawy.

Urodził się w Warszawie w zasymilizowanej rodzinie żydowskiej o inteligenckich tradycjach. Jego ojciec był znanym lekarzem i społecznikiem ‒ Bolesław Prus odmalował go w Lalce jako doktora Szumana. Działalność literacką i publicystyczną Antoni Słonimski rozpoczął w 1913 roku, kiedy w tygodniku „Złoty Róg” opublikował Wiersz o poecie (za swój prawdziwy debiut poetycki uważał jednak trzy sonety, które ukazały się w „Kurierze Warszawskim” w 1918 roku), oraz zaczął tworzyć dowcipne podpisy pod rysunkami, a potem pisać recenzje i felietony dla pisma satyrycznego „Sowizdrzał”. W kolejnych latach współpracował także z pismem „Pro Arte” (1917‒1919), „Kurierem Polskim” (1920‒1923), „Wiadomościami Literackimi” (1924‒1939) i „Cyrulikiem Warszawskim” (1926‒1934). W czasie wybuchu I wojny światowej przebywał we Francji, skąd przez Anglię, Skandynawię i Rosję wrócił do Warszawy. Tam ukończył studia z rysunku i malarstwa w Szkole Sztuk Pięknych (1917). O wybranym kierunku studiów mówił po latach w wywiadzie dla Polskiego Radia: „Szkoła Sztuk Pięknych przyciągała ludzi o niezdecydowanych aspiracjach artystycznych, bo nie było przecież szkół dla literatów”. Po wystawieniu swoich prac na indywidualnej wystawie w Zachęcie oraz pokazaniu ich na kilku konkursach malarskich zrezygnował z tej dziedziny sztuki, by całkowicie poświęcić się literaturze i publicystyce.

W listopadzie 1918 roku, wspólnie z Janem Lechoniem i Julianem Tuwimem (w późniejszym czasie dołączyli do nich Kazimierz Wierzyński i Jarosław Iwaszkiewicz), utworzył scenę literacką Pod Picadorem. Publiczne występy poetów (za opłatą mógł ich posłuchać każdy, kto chciał), pozwalające zmniejszyć dystans między artystą (sztuką) a odbiorcą, doprowadziły do wypracowania wspólnej postawy tych literatów, określających się mianem grupy literackiej Skamander. W tym samym roku Słonimski wydał swój debiutancki tom poezji, zatytułowany Sonety. Wydrukowany rok później poemat Czarna wiosna został w całości skonfiskowany, gdyż uznano, że poeta nawołuje w nim do anarchii i rewolucji. W kolejnych latach ukazały się jego dramaty, tomy felietonów i proza, wśród których znalazły się dwie powieści fantastyczne, zainspirowane twórczością Herberta George’a Wellsa: Torpeda czasu (1924) i  Dwa końce świata (1937). W latach dwudziestych i trzydziestych Słonimski dużo podróżował. Zwiedził między innymi Włochy, Grecję, Kair, Jerozolimę, a także ZSRR, Brazylię i Stany Zjednoczone. Listy i relacje z tych podróży ukazywały się w „Kurierze Informacyjnym i Telegraficznym”, „Wiadomościach Literackich” oraz w książkach Pod zwrotnikami. Dziennik okrętowy (1925) i Moja podróż do Rosji (1932).

Po wybuchu II wojny światowej Antoni Słonimski wraz z żoną, graficzką Janiną Konarską, przedostał się do Rumunii, a stamtąd do Paryża. Po roku przeniósł się do Londynu, gdzie współpracował z radiem BBC, a także prasą emigracyjną, między innymi „Polską Walczącą” i „Wiadomościami Polskimi”, z którymi zerwał współpracę w 1941 roku z powodu różnicy poglądów. Rok później wraz z Karolem Estreicherem rozpoczął wydawanie poświęconego literaturze i kulturze miesięcznika „Nowa Polska” (ukazywał się on do 1946 roku). Jako wiceprezes polskiego oddziału Pen Clubu zwrócił się do władz sowieckich o uwolnienie polskich pisarzy z łagrów, a także do aliantów o pomoc w Powstaniu Warszawskim. W 1946 roku został mianowany przewodniczącym Międzynarodowej Sekcji Literatury i Teatru UNESCO. Dwa lata później stanął na czele Instytutu Kultury Polskiej w Londynie. Z funkcji tej zrezygnował w 1951 roku, kiedy na stałe powrócił do Polski.

W 1956 roku objął funkcję prezesa Związku Literatów Polskich (pełnił ją do 1959 roku). W latach 1960‒1964 pisał dla tygodnika „Szpilki” teksty satyryczne, publikowane w rubryce „Załatwione odmownie”, zebrane później i wydane jako książka. W 1954 roku skrytykował podręczniki do historii i literatury, wskutek czego jego twórczość znalazła się na liście cenzorskiej. Brał udział w spotkaniach opozycyjnego Klubu Krzywego Koła. Był autorem i sygnatariuszem skierowanego w 1964 roku do premiera Józefa Cyrankiewicza Listu 34, w którym domagał się zmiany polityki kulturalnej w Polsce, sygnował również Memoriał 59 oraz List 14, przeciwko planowanym zmianom w konstytucji PRL.

Antyżydowskie wystąpienia w roku 1968 dotknęły również autora Gwałtu na Melpomenie. Jego przedwojenna publicystyka stała się pretekstem do oskarżenia go o antypolskość, a w rezultacie objęcia zakazem druku oraz wymieniania jego nazwiska w mediach. Jedynym miejscem, w którym mógł wówczas publikować, był „Tygodnik Powszechny”, dla którego pisał felietony.

Zmarł w 1976 roku na skutek obrażeń odniesionych w wypadku samochodowym.

Jestem, jak wiadomo, człowiekiem złym. Nie lubię dzieci, kwiatów, ptaszków, piesków i tym podobnych bredni. To ja odkryłem, że kwiaty są świnie. O dzieciach napisałem kiedyś książkę (O dzieciach, wariatach i grafomanach), w której po raz pierwszy padło słynne sformułowanie: „Dzieci są zakałą ludzkości”.

[A. Słonimski, Załatwione odmownie]

Choć Antoni Słonimski studiował malarstwo i debiutował jako poeta, w rzeczywistości był twórcą wszechstronnym: zajmował się prozą, poezją, dramatem, pisał felietony, humoreski, recenzje teatralne i filmowe, był również rysownikiem i grafikiem. Napisane przez niego teksty wykorzystywane były przez wiele kabaretów, między innymi Qui Pro Quo, Cyrulika Warszawskiego czy rosyjskiego Niebieskiego Ptaka, a jego sztuki teatralne wystawiane są do dzisiaj.

Pierwsze wiersze Słonimskiego mocno wiążą się z klasycyzmem i przypisywane są do poezji parnejskiej, „z drugiej strony ‒ pisał o nim Ryszard Matuszewski ‒ temperamentowi polemicznemu i pasjom społecznym daje ujście w retorycznych poematach typu młodzieńczej Czarnej wiosny (1919) i w nich przede wszystkim (choć nie tylko w nich) dochodzi do głosu jego buntownicza natura wiecznego opozycjonisty”. Skamandryci wiązali swoją poezję z teraźniejszością, dotykając spraw społecznych i państwowych, stąd też w wierszach Słonimskiego pojawiające się osoby publiczne – takie jak Gabriel Narutowicz, Stefan Żeromski, Józef Piłsudski. Zaangażowanie w sprawy bieżące narodu widać również w szopkach politycznych, pisanych wspólnie z Julianem Tuwimem, Janem Lechoniem i Marianem Hemarem.

Antoni Słonimski popierał działalność Józefa Piłsudskiego, jednak utworzenie w latach trzydziestych obozu w Berezie Kartuskiej oraz tak zwane rządy pułkowników wzbudziły w poecie niepokój, którego wyraz dał w wydanym w 1935 roku tomie Okno bez krat. Słonimski był pacyfistą, odnosił się krytycznie do wszelkich przejawów totalitaryzmu. W rubryce „Kroniki tygodniowe”, będącej komentarzem bieżących wydarzeń, krytykował zarówno stalinizm, jak i hitleryzm, a także żydowski nacjonalizm. Krytykę totalitaryzmu i militaryzmu zawarł też w obu swoich powieściach science-fiction. Słonimski był zwolennikiem idei Polski otwartej, wielokulturowej i tolerancyjnej, w której głównymi zasadami są wolność i równość.

W poezji Słonimskiego ogromne znaczenie mają rytm i rym. Sam poeta tłumaczył, że nie tylko ułatwiały one zapamiętanie wiersza, ale również pozwalały na płynną deklamację. Duża wagę przywiązywał do tradycji wiersza mówionego, co w wywiadzie dla Polskiego Radia skomentował: „Gdyby nie heksametr, Homer nie dotrwałby pewnie do naszych czasów”. Melodyjność poezji Słonimskiego widać w jednym z jego najbardziej wyrazistych obrazów – Alarmie, który stał się symbolem walczącej Warszawy. Wiersz ten, napisany po wybuchu II wojny światowej, został upowszechniony poprzez radio, a następnie opublikowany w konspiracyjnym piśmie „Polska Żyje!”.

Integralną częścią twórczości Antoniego Słonimskiego była jego publicystyka, charakteryzująca się wyjątkowo ostrym, niekiedy szyderczym językiem, ale przy tym niepozbawionym inteligentnego dowcipu. Ten dowcip, nierzadko połączony z absurdem, był obecny w ogóle w twórczości skamandrytów, co widać choćby w napisanych wspólnie z Julianem Tuwimem purenonsensowych felietonach i ogłoszeniach, zamieszczonych w tomie W oparach absurdu. Słonimski redagował wiele popularnych ówcześnie rubryk w prasie literacko-artystycznej. Pisał o sztuce, teatrze, literaturze (w „Wiadomościach Literackich” prowadził rubrykę „Książki najgorsze”, w której zamieszczał recenzje grafomańskich wierszy), a także był jednym z pierwszych w Polsce recenzentów filmowych. Wielką popularnością wśród czytelników cieszyła się jego „Kronika tygodniowa” oraz recenzje teatralne, nierzadko bardzo krótkie – spektakl Burza w Teatrze Narodowym został podsumowany jednym zdaniem: „Nie była to burza, ale deszcz, tzw. «kapuśniaczek»; mżyło to parę godzin, wyjść nie można było, a błoto się zrobiło takie, jakiego najstarsi ludzie w teatrze nie pamiętają”. W swojej publicystyce Słonimski nie oszczędzał nikogo. O krytyce literackiej pisał: „Dwu jest tylko krytyków, których się czyta, choć mogą nieraz człowieka zdenerwować, to Wyka i Sandauer. Obaj mają wady i zalety. Co u jednego jest wadą, to u drugiego zaletą. Gdyby ich tak można połączyć, może by wcale dobry krytyk z tego wyszedł. Jakiś Wykauer albo Sandyka”.

Antoni Słonimski był barwną postacią warszawskiego życia literackiego. Zarówno przed jak i po wojnie dużo czasu spędzał w kawiarniach (w Małej Ziemiańskiej, kawiarni PIW-u lub Czytelnika), spotykając się z ludźmi i komentując bieżące sprawy. Miasto, w którym się urodził, miało zresztą swoje miejsce w jego twórczości – poeta poświęcił mu między innymi poemat Popiół i wiatr, a także dużą część swoich wspomnień.

Witold Gombrowicz napisał o nim w swoim Dzienniku: „Jego poezja wybuchała mi w prozie, z kronik w «Wiadomościach [Literackich]» – tam ciskał sobą na wszystko i wszystkich i bawił się, mistrz w organizowaniu hecy, której sam był bohaterem. Śmieszne, porównywać jego wpływ z wpływem Sienkiewicza, Żeromskiego? A ja twierdzę, że na nim wychowało się pokolenie, tak to niekoniecznie trzeba być bogiem, aby mieć wyznawców”.


Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się