Ogólnopolska Izba Księgarń
"Zaklęty krąg", Zbigniew Domino,

"Zaklęty krąg", Zbigniew Domino,

Premiera książki "Zaklęty krąg" Zbigniewa Domino, która domyka wielką epopeję syberyjską. Wieńczy dzieło autora.

Udostępnij

22 listopada w Klubie Księgarza miała miejsce premiera książki "Zaklęty krąg" Zbigniewa Domino, która domyka wielką epopeję syberyjską. Wieńczy dzieło autora. Poiniżej kilkazdjęc dokumentujących tą uroczystość:




Śladami nękających wspomnień

„Kto nie ryzykuje, ten…” Zaryzykowałem. Jadę na Sybir!

Tamtych majowych dni 1984 roku chyba nie zapomnę do końca życia. Zaryzykowałem wtedy wiele, żeby tylko osiągnąć od dawna zamierzony cel. Cel, o którym nieustannie dręcząca, nękająca pamięć nie dawała mi zapomnieć. A tym zaprzysięgłym moim celem było odnalezienie w tajdze grobu mojej Matki Antoniny, zmarłej w maju 1940 roku na syberyjskim zesłaniu. Toteż kiedy taka, w miarę realna, szansa mi się nadarzyła, nie wahałem się ani chwili. Jadę! Jadę na Sybir. Tym razem dobrowolnie.

(…)

Wcześnie wstajemy. Gospodyni przymusza do śniadania. Pietrow jest pełen optymizmu. „Zaraz tu będą Smirnow z Kalenikiem, starych map szukają. Helikopter już gotów”. Oby, oby… Po tym nocnym dumaniu wciąż mam Kalucze przed oczami. Żeby tylko tam się dostać. Przychodzą Smirnow z Kalenikiem. „Nareszcie!”, wykrzykuje Pietrow. Pani Tania miała rację. Kalenik odnalazł stare mapy. Jest Kalucze, nad tą właśnie Pojmą, która wpada do Birusy niedaleko Kajenu. Więc musi to być właśnie to, którego szukamy. „No to lecimy”

(…)

Helikopter zaczyna schodzić w dół, zataczając szeroki krąg nad tym miejscem. Raz, drugi. Wytężam pamięć, wgapiam się w dół do wytrzeszczu oczu. Baraków ani śladu. Ale kiedy schodzimy niżej, całkiem nisko, że aż falują wysokie burzany na polanie, widać wyraźnie ślady po dawnej zabudowie. Tu i tam zarysy fundamentów, resztki rozwalonego pieca, ledwie zaznaczone koleiny drogi ginącej w tajdze, resztki ogrodzenia i nawet kikut strażniczej ambony. I tak charakterystyczny dla Kaluczego, zapamiętany przeze mnie, wysoki na zakolu brzeg Pojmy. W sekundzie moja wyobraźnia ustawia to wszystko na dawnym miejscu. Jako żywo widzę wszystkie baraki. W tym był szpital. W tym, nad samym brzegiem Pojmy, mieszkaliśmy! A tam za barakami na skraju tajgi był cmentarz. Helikopter prawie nieruchomo wisi nad polaną. Pilot patrzy na mnie pytająco. Jeszcze raz stuka palcem w mapę, pokazuje ręką w dół. Chyba daje mi znak, że to tu! Ja też już nie mam wątpliwości, że to jest TUTAJ. To jest KALUCZE! Tutaj jest nasz polski cmentarz, tutaj jest grób mojej Mamy. Tak, jestem tego pewien. Daję znak pilotowi, potakująco kiwam głową. Lądujemy. Maszyna dotyka trawy. Cichnie silnik. Nikt się nie odzywa. Pilot zdejmuje hełmofon. „Tu jest chyba to wasze Kalucze nad Pojmą. Znaleźliśmy nareszcie”. „Nareszcie, nareszcie”, powtarzam jego słowa. „Dziękuję”. Otwarte drzwi helikoptera. Nie oglądając się na nikogo, wyskoczyłem z maszyny i niemal utonąłem w wysokich burzanach. Przez moment rozglądałem się dookoła, żeby zorientować się, gdzie, w którym miejscu Kaluczego jestem. „Cmentarz powinien być tam!” I znowu, nie oglądając się na innych, co tchu pobiegłem w tamtym kierunku. Przedzierałem się przez burzany, sośniaki i brzozowy przylasek. Cmentarz? Ledwie dostrzegalne ślady dawnego cmentarza. Czas, nieubłagany czas i odwieczna tajga już ponad pół wieku tu gospodarzą. Cmentarz porosły dorodnymi sosnami, brzozami. Ledwie widoczne wzgórki grobów. Krzewy głogu, żółtego „bagulnika”, białego bzu, paprocie. Grób Mamy powinien być gdzieś tutaj, na skraju cmentarza, na wysokim brzegu Pojmy. Czy go znajdę, jak poznam? Przedzieram się przez gąszcz zarośli. Nie wiem, co mnie do niego prowadziło. Jeśli jest coś takiego jak intuicja, to chyba było właśnie to. Uchyliłem gałąź młodej sosenki i… stanąłem, padłem na kolana przy grobie mojej Mamy! A że to jej grób, poznałem po krzyżu. Po tym wielkim, modrzewiowym osmołowanym u nasady krzyżu, który ojciec zrobił tamtej pośmiertnej nocy. Ludzie stawiali tu krzyże brzozowe. A na grobie Mamy stał krzyż modrzewiowy. Tak, to ten sam,

modrzewiowy, osmołowany wysoko u nasady, a właściwie to jego smętne omszałe resztki, leżały teraz przede mną wrośnięte w mogilny pagórek. Dotykałem mogiły, gładziłem omszałe resztki powalonego krzyża, cały czas bezgłośnie rozmawiałem z Mamą. Nie wiem, jak długo… Nagle pociągnęło mnie coś do rzeki, do Pojmy. Ciągnęło nieodparcie. Brzeg w tym miejscu był stromy, trudno dostępny. Przytrzymałem się gałązki wikliny, nabrałem pełne dłonie wody i zanurzyłem

w niej rozpaloną twarz. Pojma – jeszcze po wiosennemu pełnowodna, płynęła mocnym mętnawym nurtem. Woda miała smak słodkawy i ostrym chłodem ścinała zęby. Na stromym brzegu stał Kalenik. Nie pomyślał chyba, że chciałem się utopić. Bez słowa podał mi rękę, pomógł wdrapać się na brzeg. Pozostali czekali przy mogile, jednak nie sami. Wśród nich był oficer w polowym mundurze i dwóch żołnierzy z automatami. Skąd się tu wzięli i kim byli, mignęło mi tylko przez myśl, ale teraz nie do nich mi było. Wróciłem do Matczynego grobu. Przykląkłem. Nie, nie modliłem się. Nie umiałem się już modlić, tak jak kiedyś jako dziecko w Kaluczem… Rozmawiałem, żegnałem się z Mamą. Wyjąłem chusteczkę i zgarnąłem do niej parę garści ziemi z mogiły. I tego mchu szarozielonego z powalonego krzyża odrobinę. I tych igiełek sosnowych, pożółkłych, które mogiłę osypały. Zabierałem Mamę ze sobą do Polski, do jej ukochanej Kielnarowej…

(…)

Helikopter startuje. Pilot, jakby odgadując moje myśli, parę razy pokrążył nad Kaluczem, nad cmentarzem. A ja z przeczuciem, że chyba już nigdy tutaj nie wrócę, patrzyłem na niknącą w oddali polanę, na zakręt Pojmy, na cmentarz w tajdze ginący. Ale było mi jakby lżej na duszy, spokojniej.

Pewnie dlatego, że Mama znów była ze mną i ze mną do Polski wracała…



 



Zbigniew Domino z Klarą Molnar


Spotkanie autorskie w Klubie Księgarza w Warszawie promujące "Zaklęty krąg" Zbigniewa Domino. Wydawcą książki jest Studio EMKA


Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się