„Moja ukochana bestia” Caleba Carra. Kotka, która została aniołem stróżem

Ostatnimi laty na rynku ukazał się bogaty wysyp tytułów dotyczących naszych braci mniejszych, w tym wypadku kotów. Począwszy od poradników w rodzaju „Koty rasowe. Wybór, opieka, rasy”, „Kot Bob i ja. Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy”, po „Koty” francuskiego pisarza i krytyka Julesa Champfleury’ego, oparte na solidnej dokumentacji, świadectwach historycznych, ikonografii, opracowaniach naukowych, relacjach i zwierzeniach przyjaciół, a także na własnych obserwacjach człowieka żyjącego na co dzień w towarzystwie bohaterów swej książki.

Wśród tych opracowań jest też dzieło Caleba Carra zatytułowane „Moja ukochana bestia”, czyli „Masza, ocalona półdzika kotka, która mnie uratowała”. Carr, znany wielu czytelnikom jako autor powieści, między innymi „Alienisty”, ale też esejów historycznych i politologicznych, tym razem napisał bardzo osobistą historię swoich relacji z kotami, które pojawiły się w jego życiu, współtworząc jego biografię i wzbogacając ścieżkę przeznaczenia.

Główną bohaterką „Mojej ukochanej bestii” jest Masza, kotka rasy syberyjskiej, trudnej do oswojenia nawet przez takiego „kociarza”, jakim był Carr. Przed nią były przecież „Zorro”, „Ching-ling”, Suki — każde na swój sposób wnosiło do egzystencji Caleba Carra swoją kocią osobowość, filozofię bycia, estetykę cichego chodzenia po mieszkaniu, potem po jego ogromnym domu, który kupił za honoraria za filmowe adaptacje swoich książek, „Alienisty”, osadzonego w wieku pozłacanym powieści kryminalnej, czy scenariuszy do „Egzorcysty. Początek” i „Egzorcysty. Prequel”.

Masza to zupełnie odrębna, wielowątkowa historia, ściśle splatająca się z jego doczesnym życiem, diagnozą nieuleczalnej choroby — idiopatycznej obustronnej polineuropatii obwodowej, czyli mówiąc bardziej zrozumiale, uszkodzenia układu nerwowego, co wiązało się z silnymi napadami dolegliwości bólowych, na które przyjmował morfinę i różne inne opiaty. W tej doli samotnika z wyboru towarzyszyła mu półdzika kotka rasy syberyjskiej Masza, która dołączyła do niego, cierpiąc na podobną bolesną przypadłość — sztywniejące zapalenie stawów biodrowych.

Carr drobiazgowo opowiada nam o więziach, jakie połączyły dwa schorowane, bolesne ciała ludzkie i kocie. Oboje, aby w miarę funkcjonować, musieli opracować nowatorski sposób przemieszczania się po drewnianym domu Caleba. W jego przypadku było to podbieganie przeplatane kuśtykaniem. W przypadku Maszy była to próba znalezienia nowego punktu ciężkości ciała, połączona z naciskiem na przednie łapy.

Jeśli chcecie się dowiedzieć, w jaki sposób zwierzęta, w tym wypadku koty, wybierają sobie swoich właścicieli, jak oswajają się z dużymi domami i pomieszczeniami, co uważają za swoje strefy wpływów, jak okazują obcym dominację nad powierzonym im bezpieczeństwem domowników, jak realizują swoją kocią dzikość i indywidualizm w kontakcie z innymi zwierzętami, jak wybierają „posterunki obserwacyjno-rozpoznawcze”, to koniecznie musicie przeczytać historię zamieszkania Caleba Carra z syberyjską kotką Maszą pod wspólnym dachem ogromnego dziewiętnastowiecznego domu w Cherry Plain, na skraju zubożałego okręgu Rensselaer. A przy okazji dowiecie się, jak potrafią zabawiać się koty, co stanowiło oryginalną fobię Maszy i dlaczego czasem miała fazy agresywnych zachowań połączonych z niespodziewanymi przez nikogo napaściami na Carra i jego gości.

Każdy kot oprócz przysłowiowych dziewięciu jestestw posiada własną, indywidualną osobowość, na którą składają się nie tylko charakterystyczne dla jego rasy zachowania, ale równie kapryśny charakter odziedziczony po rodzicach i przodkach. Mnie osobiście, jako zdecydowanemu psiarzowi, opowieść Carra uświadomiła, jaka przepaść dzieli koty i psy, jeśli chodzi o pierwotny instynkt i rytualne zachowanie.

Warto poświęcić czas na zgłębienie relacji zachodzących między Calebem a Maszą, bo autor „Anioła ciemności” (kontynuacji „Alienisty”) pokazuje krok po kroku, jak Masza staje się strażnikiem domu w Cherry Plain i opiekunem jego właściciela — chodząc po jego śladach niczym sobowtór, wyczuwa i leczy jego ból, stając się jego osobistym „Aniołem Jasności”.

O książce

  • Autor: Caleb Carr

  • Tytuł: „Moja ukochana bestia. Masza, ocalona półdzika kotka, która mnie uratowała”

  • Tytuł oryginału: „My Beloved Monster”

  • Przekład: Maja Justyna

  • Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS

  • Premiera polskiego wydania: 21 kwietnia 2026

Caleb Carr zmarł 23 maja 2024 roku w swoim domu w Cherry Plain w stanie Nowy Jork.

Autor recenzji: Gabriel Leonard Kamiński.