Prof. Jacek Soszyński: w oprawach starych ksiąg kryją się dziesiątki tysięcy fragmentów średniowiecznych rękopisów

Dr hab. Jacek Soszyński, prof. Instytutu Historii Nauki PAN, mediewista i dyrektor tego instytutu, kieruje projektem Manuscripta.pl, który porządkuje wiedzę o polskich rękopisach średniowiecznych. W rozmowie z Ludwiką Tomalą z Polskiej Agencji Prasowej, opublikowanej 22 października w serwisie Dzieje.pl, opisał cztery obszary pracy zespołu: inwentaryzację rękopisów bibliotecznych przechowywanych w kraju (około 8,5 tysiąca woluminów), polonika, czyli związane z Polską rękopisy, które znajdują się za granicą (w bazie jest ich około 1,5 tysiąca), rękopisy utracone — zniszczone lub zrabowane, których baza notuje niecałe dwa tysiące — oraz fragmenty.

Pergamin w oprawie

Fragmenty to średniowieczne pergaminy, które po zużyciu albo utracie aktualności trafiały do introligatorów jako makulatura do opraw nowszych ksiąg. Według Soszyńskiego jest ich w Polsce dziesiątki tysięcy, a systematyczny opis tego zasobu to największe wyzwanie, przed którym stoi zespół. Z pasków pergaminu wydobytych z oprawy złożono Kazania świętokrzyskie, najstarszy zachowany zabytek polskiej prozy. Dziś konserwatorzy nie zgadzają się na niszczenie zabytkowych opraw, ale fragmenty można odczytywać bezinwazyjnie, m.in. dzięki tomografii i kamerom wziernikowym. Zespół stara się o grant na systematyczne poszukiwanie, rejestrację i zabezpieczenie fragmentów.

Rękopisy rozproszone po kraju

Większość zachowanych woluminów przechowują biblioteki we Wrocławiu i Krakowie, które same dobrze radzą sobie z inwentaryzacją. Ponad dwa tysiące obiektów jest jednak rozproszonych po całym kraju, często po jeden–trzy egzemplarze w bibliotekach kościelnych i innych instytucjach. To w dużej mierze skutek wojny i powojennych przemieszczeń zbiorów: część średniowiecznych rękopisów Gdańskiej Biblioteki Miejskiej trafiła po wojnie do Lublina, gdzie rozdzielono je między UMCS i KUL. Dokładne opracowanie jednego skomplikowanego rękopisu potrafi zająć specjaliście ponad miesiąc.

Zespół nadaje każdemu obiektowi unikatowy numer MSPL — wyłącznie wtedy, gdy ktoś z badaczy fizycznie miał rękopis w rękach. Taka weryfikacja pozwala prostować błędy powtarzane w literaturze: kancjonał z XIII wieku, który według dawnych opracowań miał się znajdować w Muzeum Regionalnym w Sulmierzycach, okazał się dwiema kartami XIV-wiecznego rękopisu muzycznego włożonymi do XVI-wiecznego dokumentu. Według Soszyńskiego zdigitalizowano dotąd około połowy średniowiecznych rękopisów z Polski, a ogólnopolski inwentarz utrudnia też handel skradzionymi zabytkami.

Bez pieniędzy na kwerendy

Manuscripta.pl powstała około 2014 roku jako prywatna inicjatywa, a później trafiła pod skrzydła Instytutu Historii Nauki PAN. W latach 2017–2024 projekt otrzymał ponad 2 mln zł z Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki, co pozwoliło prowadzić poszukiwania w całym kraju i zbudować bazę danych. Te środki się skończyły i — jak mówi Soszyński — zespołu nie stać dziś na wysyłanie pracowników na kwerendy. „Badania takich rękopisów to nie jest zakurzona archiwistyka — to odzyskiwanie pamięci o historii naszej kultury” — podkreśla.

Źródło: rozmowa Ludwiki Tomali (PAP) z prof. Jackiem Soszyńskim, Dzieje.pl; Manuscripta.pl.

Ilustracja: Kazania świętokrzyskie, Biblioteka Narodowa, Wikimedia Commons (domena publiczna).