Jedność - Wakacje z książkami
Zamiast „podatku od smartfonów” wyższe opodatkowanie największych gwiazd

Zamiast „podatku od smartfonów” wyższe opodatkowanie największych gwiazd

Zamiast „podatku od smartfonów” wyższe opodatkowanie największych gwiazd

Udostępnij

Opłata reprograficzna dziś jest już bardzo nietrafionym rozwiązaniem. Przede wszystkim dlatego, że jest ona rekompensatą za zjawisko „piractwa”, które zostało już jakiś czas temu zmarginalizowane. Obecnie konsumpcja treści odbywa się bowiem głównie w modelach subskrypcyjnych, które gwarantują twórcom udział w zyskach. Przy życzliwości wicepremiera Piotra Glińskiego do debaty publicznej wraca natomiast temat znacznego rozszerzenia opłaty reprograficznej. W efekcie, smartfony, tablety i smart-TV wkrótce mogą być droższe nawet o 6%. Czy istnieją argumenty, które pozwoliłyby uzasadnić takie wprowadzenie „podatku od smartfonów”? – pisze ekspert CAKJ Bartłomiej Biga.

W polskiej polityce zamiast dyskutować o merytorycznej stronie omawianego zagadnienia zajmujemy się rozstrzyganiem czy jest to podatek czy opłata. Prezydent Andrzej Duda wyraźnie sprzeciwił się „podatkowi od smartfonów”. Zareagował na to wicepremier Piotr Gliński, który zapewnił, że takiego podatku na pewno nie będzie. Oświadczył przy tym, że brana pod uwagę jest jedynie „opłata reprograficzna”, choć i tu „żaden projekt nie jest procedowany formalnie”. Nie miejmy jednak złudzeń, z punktu widzenia użytkownika, który będzie musiał zapłacić za urządzenie kilkadziesiąt lub nawet kilkaset złotych więcej, bynajmniej nie jest to istotna kwestia.
 
Premier Gliński odróżnia podatek od opłaty w oparciu o to, że ten pierwszy uważa za „coś, co jest przeznaczone na rzecz budżetu centralnego albo lokalnego”. W literaturze przedmiotu wskazuje się jednak, że sednem jest co innego – opłata w przeciwieństwie do podatku jest ekwiwalentna. Po zapłaceniu podatku nie mamy więc żadnego roszczenia, a np. uiszczając opłatę za wywóz śmieci mamy prawo wymagać wykonania tej usługi. Zatem z tego punktu widzenia, opłata reprograficzna jest więc raczej podatkiem, bo osoba płacąca nie otrzymuje przecież w zamian żadnego konkretnego świadczenia. Nie jest to jednak pierwszy przypadek, kiedy podatek próbuje się „sprzedać” pod płaszczykiem lepiej brzmiącej opłaty.
 
W tym miejscu warto wspomnieć o celu, na który miałaby być przeznaczana opłata reprograficzna. Część uzyskanych środków zasilałaby tworzony fundusz ubezpieczeń dla artystów. Nie da się ukryć, że epidemia pokazała w jak trudnej sytuacji znajduje się wielu twórców, bo chociaż rynek muzyczny czy filmowy jest ogromny, to zdecydowana większość tego tortu przypada wąskiej grupie najpopularniejszych twórców.
 
W tym kontekście pomysł utworzenia wspomnianego funduszu ubezpieczeń można (pod pewnymi warunkami) uznać za trafiony. Błędnie zaproponowano jednak źródło jego finansowania. Trudno bowiem chociażby uzasadnić, dlaczego ciężar miałoby ponosić całe społeczeństwo i dlaczego mielibyśmy się godzić na znaczny wzrost cen urządzeń, które – szczególnie w czasach epidemii – są niezbędne do pracy i nauki?
 
Zamiast opłaty reprograficznej wyższe opodatkowanie supergwiazd
 
Wydaje się, że najbardziej naturalnym miejscem poszukiwania źródeł finansowania są artyści mający status supergwiazd. Jak pokazują badania cytowanego już Alana Kruegera – 1% artystów zgarnia w USA ok 60% wpływów za bilety koncertowe (a topowe 5% w sumie ponad 80% tego „tortu”). Postulat ten – choć lewicowy w swej istocie – zasługuje na rozważenie. Tym bardziej, że alternatywą jest równie nie-konserwatywne obłożenie społeczeństwa powszechnym podatkiem w imię uprzywilejowanego traktowania jakiejś wybranej grupy społecznej.
 
Warto poszukać też innych rozwiązań, gdyż opłata reprograficzna jest bardzo nietrafionym rozwiązaniem. Przede wszystkim dlatego, że jest ona rekompensatą za zjawisko „piractwa”, które już jakiś czas temu zostało zmarginalizowane. Obecnie konsumpcja treści odbywa się bowiem głównie w modelach subskrypcyjnych, które gwarantują twórcom udział w zyskach. Oczywiście, można dyskutować o tym, czy mają oni na tyle silną pozycję negocjacyjną, żeby osiągnąć sprawiedliwy podział. To jest już jednak temat na zupełnie inną rozmowę.
 
[Zobacz całość]
 
 
źródło: https://klubjagiellonski.pl
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się