Ogólnopolska Izba Księgarń
Szarlatani, Robin Cook

"Szarlatani", Robin Cook

"Każda z moich książek jest moim dzieckiem, a jak Pan wie dzieci nie należy wyróżniać i dzielić, ale kochać je tak samo mocno i tą samą miłością" - rozmowa z Robinem Cookiem, mistrzem thrillera medycznego

Udostępnij

Fundacja Laboratorium Kultury Książki oraz Redakcja Portalu Księgarskiego prezentuje Państwu wywiad z mistrzem thrillerów medycznych Robinem Cookiem, który w samych tylko Stanach Zjednoczonych sprzedał ponad 180 mln egzemplarzy swoich powieści.

Gabriel Leonard Kamiński:  Skąd czerpie Pan inspirację do swoich kolejnych książek; z pracy zawodowej własnej i kolegów czy może z czasopism branżowych opisujących „ciekawe” przypadki medyczne? Czy może z doniesień medialnych?

 

Robin Cook: Właściwie inspirację czerpię z różnych źródeł. Raz jest to prasa, w innym wypadku literatura medyczna. Czasem doniesienia medialne, rzeczy zasłyszane od kolegów po fachu, a czasem są to moje własne doświadczenia zaczerpnięte z własnej praktyki lekarskiej.

 

Gabriel Leonard Kamiński  W książce przedstawiona jest hierarchiczna struktura szpitala. Czy wciąż można obserwować takie zachowania w placówkach medycznych? I czy równieczęsto wiążą się one z mobbingiem. Jak postrzega Pan z perspektywy czasu rolę kobiet, wysokiej klasy specjalistów?

 

Robin Cook: Jak sięgam pamięcią, to kiedy zaczynałem studia medyczne, na moim roku było tylko parę kobiet. Teraz ta sytuacja jest diametralnie inna. Prawię połowę studentów na pierwszym roku studiów medycznych stanowią kobiety. Myślę, że jeśli chodzi o sprawę zatrudniania kobiet w szpitalach, to sytuacja tu też jest kompletnie inna od tej sprzed laty. Jest sporo wybitnych lekarek na oddziałach nie tylko internistycznych, ale przede wszystkim specjalistycznych, takich jak chirurgia, kardiologia, neurologia, okulistyka. Co do spraw mobbingu w pracy, to nie znam szczegółów, ale prasa i media donoszą o różnych tego rodzaju przypadkach. Myślę, że i w tej materii sytuacja się poprawia z roku na rok, szczególnie w klinikach i szpitalach prywatnych.

 

Gabriel Leonard Kamiński: Przedstawia Pan Internet jako źródło wiedzy ale też ogromne pole do manipulacji. Czy myśli Pan, że można w prosty sposób rozróżnić dzisiaj prawdę od fałszu?

 

Robin Cook: Myślę, że nadzieje pokładane w tym demokratycznym narzędziu komunikacyjnym jak Internet, a szczególnie dotyczy to jego dostępności czy usieciowienia nie zawiodły milionów jego użytkowników. Z drugiej strony z czasem demokracja właśnie wprowadziła do sieci chaos, nieprawdę, kłamstwo, nietolerancję, a najgorzej, iż to wszystko dzieje się w większości anonimowo. Ludzie dają upust swoim złym emocjom, ukrywają się pod nickami, pseudonimami, nakładają maski i potem gubią się w tej całej mistyfikacji To nie dobrze, iż otwierając Internet nie wiemy, czy dowiemy się z niego prawdy na interesujący nas temat, czy też ktoś celowo wprowadza nas w błąd pisząc nieprawdę. Myślę, że to zjawisko będzie się pogłębiać, gdyż bycie anonimowym coraz częściej pociąga ludzi; to hest jak narkotyk. Wiąże się z tym również bardzo niebezpieczne hakerstwo. Wypuszczanie zainfekowanych plików czy specjalnych „robaków” zjadających twarde dyski, to tak naprawdę wojna hybrydowa toczona w necie w XXI wieku między ludźmi.

 

Gabriel Leonard Kamiński: Czy spotkał Pan na swojej drodze tytułowego "Szarlatana"?, postać jaką opisuje Pan w swojej ostatniej powieści?

 

Robin Cook (po dłuższym namyśle): Nie, nie spotkałem, ale wiem z doświadczenia, iż było głośno w Stanach o przypadkach fałszowania danych na dyplomach, plagiatowania prac naukowych. Oczywiście zjawisko „szarlatanerii” jest głębsze i nie dotyczy tylko medycyny, ale przecież też w wielu krajach doszło do tego, iż ludzie bez dyplomu leczyli ludzi czy otwierali praktykę domową. Zjawisko to nasila się w tych globalnych czasach, za którymi idzie rozwarstwienie społeczne. Leczenie jest coraz droższe i coraz bardziej obudowane zaawansowaną techniką medyczną.

 

Gabriel Leonard Kamiński: Jest Pan autorem kilkudziesięciu książek. Jak wygląda Pana praca nad nimi? Czy jest tak, iż kończy Pan jedną, czy może zaczyna Pan pracę nad paroma powieściami na raz?

 

Robin Cook: Zwykle staram się pisać jedną książkę od początku do końca, ale zdarza mi się notować kolejny ciekawy wątek, czy temat na marginesie i rozwijać go w kolejnej powieści. Nie lubię się śpieszyć, ale kiedy mam wymyślone postaci, fabułę, to czasem wpada mi do ucha jakiś ciekawy motyw i żeby go nie utracić zapisuję go, co może wyglądać jakbym pisał dwie książki naraz. Szanuję swoich czytelników. Wiem, że czekają na ciekawe historie i nietuzinkowe postacie. Myślę, że w miarę upływu lat i świadomości opublikowania przeze mnie kilkudziesięciu powieści wzrasta u mnie poczucie, iż muszę to robić jeszcze lepiej niż np. przed rokiem.

 

Gabriel Leonard Kamiński: Która z książek jest Panu bliska, a która bardziej osobista?

 

Robin Cook: (zamyślił się): Odpowiem tak. Każda z moich książek jest moim dzieckiem, a jak Pan wie dzieci nie należy wyróżniać i dzielić, ale kochać je tak samo mocno i tą samą miłością. Chociaż jako autor mam duży sentyment do mojego debiutu thrillera pt. „Coma”, który wyszedł ponad czterdzieści lat temu. Ale też bardzo cenię „Epidemię”, „Zabójczą kurację”, „Chromosom 6”, „Toksynę”. Każda z nich to była moja osobna przygoda pisarska i za to jestem im jako ojciec wdzięczny.

 

Gabriel Leonard Kamiński: Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać kolejnych ekranizacji Pańskich książek, a może planowane są kolejne seriale na podstawie Pańskich thrillerów?

 

Robin Cook: Bardzo ciekawe pytanie i na czasie, gdyż właśnie przygotowuję się do założenia, a właściwie jest ona już zarejestrowana , spółki producenckiej, która będzie filmowała moje thrillery. Zaczęło się od tego, iż rok temu postanowiłem przeczytać swoje wszystkie książki, właśnie pod tym kątem. Okazało się (zaśmiał się), że one się naprawdę dobrze czytają, co może znaczyć, iż łatwo je będzie adaptować na rzecz filmu. Jeśli chodzi o serial, to były rozmowy z HBO, ale przeciągały się, a ja ich nie przedłużałem, gdyż w międzyczasie dojrzałem do pomysłu, że sam je sfilmuję. Kiedy sprawy będą już znacznie zaawansowane to podam czytelnikom więcej szczegółów.

Gabriel Leonard Kamiński: Co Pan jako lekarz sądzi o eksperymentach genetycznych, łączeniu różnych gatunków, robieniu hybryd zwierzęco-ludzkich w znanych laboratoriach? Czy to nie ostatnia szansa, żeby zaprotestować?

 

Robin Cook: To dobre pytanie. Coraz częściej media dostarczają nam zgoła sensacyjnych informacji o próbach sklonowania dinozaurów, mamutów. Zastanawiam się czy nie lepiej smoków, bo to była by frajda dla dzieci. Ale wracając do sprawy. Nie podoba mi się jako lekarzowi, który składał przysięgę Hipokrates, iż eksperymenty te okryte są klauzulą tajności. Że idą na to gigantyczne pieniądze, a społeczeństwo nie jest poinformowane do czego te eksperymenty mają doprowadzić. Jest to faktycznie niepokojące i myślę, że coraz więcej środowisk, w tym medycznych protestuje przeciwko temu przemysłowi genetycznych eksperymentów, które często nie mają żadnych naukowych uzasadnień.

 

Gabriel Leonard Kamiński: I moje tradycyjne pytanie zadawane wielu pisarzom. Do Portalu Księgarskiego napływa bardzo dużo prób literackich domorosłych autorów. Co Pan jako uznany, na całym świecie autor, który sprzedał na całym świecie ponad 1 mln egz. swoich książek poradziłby tym młodym adeptom literackiej sztuki? Od czego powinni zacząć?


Robin Cook:
Myślę, że przede wszystkim od wymyślenia ciekawych postaci. Zwracam na to uwagę, bo sam w ten sposb piszę.  Lubię czytać książki, których bohaterzy mają ciekawe, nietuzinkowe oryginalne biografie. Potem warto by było wymyślić im jakieś realia w których będą się poruszać czyli ciekawą oryginalną fabułę. A do tego warto popracować na dialogami, aby nie były zbyt długie, żeby czytelnik książki nie zagubił się w nich. Jego czas i uwaga powinny być ciągle miernikiem naszej pisarskiej rzetelności. Przecież każdy z nas ceni swój czas i nie chce aby ktokolwiek nam go zabierał, nawet pod pretekstem przeczytania niedopracowanej książki. Dlatego warto siąść nad nią, nie śpiesząc się pisać, czytać sobie fragmenty na głos. Ja to robię czasem i moimi pierwszymi czytelnikami zostają, albo żona albo syn. I to oni jako pierwsi oceniają moją twórczość.

 

Bardzo dziękuję Panu za rozmowę.

Z Robinem Cookiem podczas 9. Warszawskich Targach Książki rozmawiał red. Gabriel Leonard Kamiński – Portal Księgarski, Fundacja Libroskop


Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się