Rozmowa z Piotrem Stanisławem Załuskim, autorem tomu "Osaczenie", pierwszej części pięcioksięgu Na wolności

Rozmowa z Piotrem Stanisławem Załuskim, autorem tomu "Osaczenie", pierwszej części pięcioksięgu Na wolności

"Książka na pewno jest demonstracją starej prawdy, że należy szukać szczęścia i za wszelką cenę żyć nawet w najgorszych okolicznościach" - rozmowa z Piotrem Stanisławem Załuskim

Udostępnij

Redakcja Portalu Księgarskiego www.ksiazka.net.pl oraz Oficyna Wydawnicza ATUT przedstawiają rozmowę z dziennikarzem, scenarzystą, reżyserem i realizatorem filmowym  Piotrem Stanisławem Załuskim, auorem tomu "Osaczenie", pierwszej części pięcioksięgu Na wolności.

Gabriel Leonard Kamiński:  Jestem świeżo po lekturze Pańskiej książki pt."Osaczenie”. Ponad sześćset trzydzieści stron, dużego formatu, solidna porcja ciekawej prozy zanurzonej w pionierskich latach czasów powojennej odbudowy kraju, w tym Dolnego Śląska i Wrocławia. Naprzemiennie opowiedziane historie losów kilku polskich rodzin. Mówiąc inaczej, mamy tu do czynienia z wrocławską epicką epopeją, jak wyczytałem, zaprojektowaną na pięć tomów?


Piotr Stanisław Załuski:
No tak, na starość zachciało mi się zostać młodym pisarzem i po kilku latach od debiutu książkowego w sześćdziesiątym szóstym roku życia dać subiektywne świadectwo czasom, w których mi przyszło żyć. To znaczy mojej rodzinie i mnie. Ogląd czasów PRL-u mam bardzo krytyczny, mimo iż młodość miałem niezwykle interesującą. Spoglądanie więc w przeszłość to wędrówka bolesna, ale można już o wszystkim otwarcie pisać. Z jednej strony mamy zatem widoczny powrót do niecenzurowanej historii ukazującej polskie dramaty i zbrodnie komunistyczne w ciągu powojennych lat, z drugiej niewielki udział swobodnej twórczości prozatorskiej w tym zakresie, która miałaby szanse dotarcia do szerszego grona czytelników. Oczywiście, nie jestem takim optymistą, by wierzyć w rosnące pasje czytelnicze Polaków, wręcz przeciwnie, ale jednak, beletrystyka jest chętniej konsumowana niż naukowe objawienia, skądinąd bezcenne. Jednocześnie zastanawiam się, czy wystarczy mi sił fizycznych i psychicznych, by doprowadzić pięcioksiąg „Na wolności” do końca.

GLK.: Interesuje mnie, skąd pomysł na tak rozległą czasowo i narracyjnie książkę. Wiem, że wcześniej opublikował Pan świetnie przyjęte (byłem na spotkaniu na Wrocławskich Promocjach Dobrych Książek) dwutomowe wspomnienia „U siebie Mój liryczny PRL Tom 1 i 2”. Co się kryje za tytułem Osaczenie


Piotr Stanisław Załuski:
Najpierw powiem, że dwa lata temu opublikowałem też drugą część wspomnień „U siebie. Moja wolna Europa” poświęconej mojej trzynastoletniej emigracji. A „Osaczenie”., .. Osaczenie to aktywne, brutalne, bezwzględne ograniczenie ludzkich swobód, człowieczej wolności, to sprawowanie policyjnej kontroli nad każdym niemal skrawkiem publicznego życia, to fundament narzuconej bolszewickiej dyktatury. Taki był los Polski po 1944 roku. Droga do zwalczenia tych ograniczeń, wysupłania się z potrzasku była trudna i niepewna, a jednak zawiodła nas do pewnego rodzaju wolności. Po czterdziestu pięciu latach. Stąd taki szeroki zamiar narracyjny w moich założeniach pisarskich.


GLK.: Pisze Pan, w notce, iż kanwę tych historii tworzyły rozmowy z różnymi ludźmi zamieszkującymi Wrocław i Dolny Śląsk, ale są tu też wpisane Pana własne autobiograficzne wątki

Piotr Stanisław Załuski: Proszę pana... Mój faktograficzny magazyn pisarski, moje zaplecze tematów i wydarzeń, to większość życia zawodowego dziennikarza szwendającego się po szarym życiu PRL-u, to amatorskie studia historyczne, bardzo obfite, to setki, jeśli nie tysiące rozmów z rodakami i rodziną, i na koniec własne przeżycia w minionych latach, oczywiście. We Wrocławiu mieszkam od października 1945 roku, na co mam dokumenty w swoich archiwach, miałem wtedy dziesięć miesięcy, kiedy z matką i starszą siostrą oraz babcią zameldowałem się przy ulicy Klasztornej. W mojej duszy pisarskiej nieustannie walczy artysta z faktografem; obawiam się, że nawyki dziennikarskie i przywiązanie do realizmu, dokładności historycznej zwyciężają. Nie może więc w mojej książce brakować fragmentów autobiografii, choć czasami postrzępionej i zakamuflowanej. Nie wszystko jest tu ściśle prawdziwe, czyli autentyczne, ale większość chyba tak.


GLK.: Książka zawiera w swojej większości autentyczne nazwy ulic, placów, miejsc ważnych dla wrocławskich pionierów, jest kopalnią informacji o sprawach i wydarzeniach, z których nawet większość z nich nie zdawała sobie sprawy, mam tu na myśli wspomnienia o obozach treningowych żydowskiej Hagany., czy losy greckich komunistów uciekający przed rządami junty pułkowników. Musiał Pan przeprowadzić głęboką kwerendę źródeł, ile zajęło Panu przygotowanie materiałów dokumentalnych? I jak zaawansowane są prace nad kolejnymi tomami?

(uwaga: pojęcie „junty greckich pułkowników”, to dopiero początki lat siedemdziesiątych, w 49 roku przegrani komuniści uciekali przed władzami Grecji wspieranymi przez Anglię)

Piotr Stanisław Załuski: Właśnie ten etap przygotowywania się do pisania cenię sobie najbardziej. Zawsze lubiłem się uczyć (wcale się nie chwalę, choć byłem i jestem leniem), poznawać nowe rzeczy i historie. Książka „wisiała nade mną” od dłuższego już czasu, samo pisanie w sumie to najkrótszy etap. Powiedzmy, zamknęło się wszystko w trzech latach, choć mogłoby trwać krócej, gdyby nie lenistwo

GLK.: W książce oprócz postaci fikcyjnych, aczkolwiek ich losy są prawdziwe, występują osoby, będące ówcześnie u władzy jak płk. Światło, Bristigerowa, Mietkowski, Romkowski, Różański, kompozytorzy jak Andrzej Panufnik, dyrygent Witold Rowicki.


Piotr Stanisław Załuski: Te prawdziwie nazwy i postaci wypełniające niekiedy powieściowy horyzont, to komponenty mojego realizmu, cytaty z historii.


GLK.: W książce przeplatają się losy kilku polskich rodzin, ocalonych z obozów koncentracyjnych, oflagów, greckich emigrantów politycznych, Żydów ocalałych z Holocaustu, które historie tych losów są Panu bliskie?  Czy może wręcz autobiograficzne?


Piotr Stanisław Załuski:
Wszystkie losy są mi bardzo bliskie, i te autentyczne, i te fikcyjne. Wszystkie były naznaczone tragediami rodzinnymi, utratą domu i najbliższych, utratą całego dorobku życia. Te moje rodzinne losy są autentyczne, ale też i to nie jest to do końca pewne, bo zrekonstruowane zostały przeze mnie w wieku bardzo dojrzałym, kiedy bohaterowie już nie żyli. Prawdą jest to, co dotyczy Wiery, mojej babci Rosjanki, która po Powstaniu Warszawskim trafiła do Birkenau, a potem do Ravensbruck, prawdziwy jest mój dziadek Konopko (nazwisko fikcyjne), jej mąż, który przesiedział w oflagu Murnau od 1939-go roku do samego końca w roku 1945. O tym obozie zrealizowałem zresztą dla polskiej telewizji na początku lat 90-tych film dokumentalny.

 

GLK.: Pierwszy tom cyklu Na wolności pt. "Osaczenie" zaczyna się rokiem tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym, a kończy na tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym drugim. Kolejne lata, tak naprawdę przynoszą pozorną wolność; zsyłka bez wyroku Gajera, aresztowanie jednego z braci Makowskich, ośmioletni wyrok dla Wiktora, „dołek dla sołtysa Ryżego, agitacja, inwigilacja. A to wszystko osadzone w ciężkiej rzeczywistości powojennych zniszczeń, braków pokrycia produktów na kartki. Mimo to każdy z Pańskich bohaterów stara się normalnie żyć, przetrwać, kochają się, żenią, zakładają rodziny, ale wszystko podszyte niepewnością jutra? W Pańskich wspomnieniach „Mój liryczny PRL”, mniej było takich ciemnych, posępnych barw?

Piotr Stanisław Załuski:  Mój pierwszy tom wspomnień, to kolejno zapis pamięci dziecka, chłopca, młodzieńca, studenta, wreszcie dojrzewającego mężczyzny, dziennikarza. To wydarzenia, które mną aktywnie kręciły i w których ja sam próbowałem się znaleźć. Spisywałem je częściowo na bieżąco, a częściowo po wielu latach. To było moje życie, które uważam za udane i nawet chwilami bardzo szczęśliwe, co wcale nie znaczy, że nie mogłoby być z różnych względów lepsze. Trochę żałuję tego. Choć nie wszystko zależało ode mnie. Książka na pewno jest demonstracją starej prawdy, że należy szukać szczęścia i za wszelką cenę żyć nawet w najgorszych okolicznościach; życie bywa brutalne i bywa, że bezlitośnie gnie człowieka do ziemi. Nie warto gubić wiary, nadziei i miłości.


GLK.:  Żałuję bardzo, iż książka ta nie ukazała się przynajmniej te dziesięć lat wcześniej. Wielu jej czytelników już nie żyje, między innymi p. Stanisław Grabowski, pionier ruchu motoryzacyjnego na Dolnym Śląsku, czy p. Burakowski, żołnierz Andersa, mieszkający pode mną, piętro niżej. Mam nadzieję, że zainteresowanie historią powojennego Wrocławia i PRL-em spowoduje, iż po Pańską książkę sięgnie młode pokolenie? Czy ma Pan już jakieś głosy lub komentarze w tej sprawie?

Piotr Stanisław Załuski: Nie wiem, kto sięgnie po moją książkę. Mam tylko nadzieję, że kilku czytelników się znajdzie, a wśród nich także przedstawiciele młodego pokolenia. Jak wiadomo, na szeroką reklamę tytułu mogą sobie pozwolić jedynie potężne wydawnictwa, a dzisiaj bez krzykliwej reklamy niewiele się sprzeda. Wypada liczyć na szczęście.

GLK.: Tradycyjne pytanie, żyjemy w czasach wszechobecnej auto reklamy. Gdyby miał Pan w kilku zdaniach zachęcić czytelników do sięgnięcia właśnie po Pana Książkę, tom I „Na wolności”, to co by im Pan powiedział?

 

Piotr Stanisław Załuski: przeczytaj, może ci się spodoba i z jej treści dowiesz się czegoś nowego, czegoś, co ci otworzy oczy na nieznane historie?

 
Z góry dziękuję za odpowiedzi i poświęcony mi czas!

 

Gabriel Leonard Kamiński

Nota o autorze:

Piotr Załuski (ur. 1 stycznia 1945 w Lublinie) – dziennikarz, reżyser, scenarzysta, producent, realizator. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. W latach 1962–1974 był związany ze Studenckim Teatrem „Kalambur”. W 1967 roku rozpoczął współpracę z wrocławskim oddziałem Telewizji Polskiej. Od października 1980 roku pełnił funkcję przewodniczącego Krajowej Komisji Koordynacyjnej Pracowników Radia i Telewizji „S”. Po internowaniu w grudniu 1981 roku przebywał na emigracji w Republice Federalnej Niemiec. W latach 1982–1994 współpracował z Radiem Wolna Europa. Do polski wrócił w 1995 roku, gdzie pracował jako niezależny producent filmowy, a następnie w Telewizji Polskiej we Wrocławiu. Jest scenarzystą i reżyserem wielu filmów dokumentalnych, między innymi cyklu „Ogród barbarzyńcy”oraz „Pejzaże dzieciństwa. Ryszard Kapuściński”.


Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha
Prorok Jeremiasz
Cześć.
Jestem Prorok Jeremiasz z proroczego Narodu Charimastivism. Jestem tutaj, aby poinformować cię, że możesz mieć wszystko, co zechcesz, dopóki wierzysz. umieść wszystkie swoje problemy w jednej filiżance i daj mi znać. Mój osobisty e-mail: (profeticharimastivism@gmail.com) Czy potrzebujesz z powrotem swojego Ex? Zaklęcia miłosne, Zagubione zaklęcia miłosne, Zaklęcia rozwodowe, Zaklęcia małżeńskie, Zaklęcie wiążące, Usuń byłego kochanka, Chcesz awansować w swoim biurze / Zaklęcie loterii, Powiększenie penisa, Problem z ciążą lub Chcesz pieniędzy? Potrzebujesz pracy, a oni stresują? chcesz podróżować i masz trudności? Czy chcesz, aby twój mężczyzna lub twoja kobieta opactwowali cię? „Czy masz trudności ze swoim małżeństwem?” Czy jesteś chory i chcesz natychmiastowego uzdrowienia? Czy jesteś biedny i chcesz, aby bogactwo było bogate i sławne? Po prostu powiedz nam swój problem, a zostanie rozwiązany, daj mi znać swój problem i rozwiąż wszystkie problemy tylko wtedy, gdy wierzysz.
Dzięki.
Prorok Jeremiasz
E-mail: profeticharimastivism@gmail.com
Szybka odpowiedź WhatsApp: +1405267 4572

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się