Wydawnictwo Jedność
"Przedwieczny", Oskar

"Przedwieczny", Oskar

Oskar Wiaderny - świetnie zapowiadający się autor w wydawnictwie MaMiko

Udostępnij

Nazywam się Oskar i jestem pozytywnie nastawionym do życia dziewiętnastolatkiem, który pewnego dnia zapragnął stworzyć swój własny świat. Już od wielu lat miałem w głowie pomysł na wyjątkową historię, kreowałem ją przez spory kawał czasu, ale czegoś mi w niej brakowało. Przed rokiem udało mi się odnaleźć ten brakujący element i tak zaczęła powstawać pierwsza książka opowiadająca historię Piotra Reya. Na stworzenie pierwszej części „Przedwiecznego” poświęciłem wiele godzin i nieprzespanych nocy, ale każda litera, każde słowo, każde zdanie motywowały mnie do dalszego działania. Przedstawiony świat nie jest „jednorazówką”, lecz podłożem pod stworzenie dalszej historii "Przedwiecznego" oraz innych postaci ze swoimi własnymi przygodami.

„Przedwieczny” to opowieść o chłopaku, który pewnego dnia usłyszał w swojej głowie głos, a ten całkowicie odmienił jego życie. Dowiedział się, że jest ewenementem na skalę wszechświata, ale czeka go również niesamowicie trudne zadanie, które może go zabić! Nim jednak wypełni się jego przeznaczenie, musi nauczyć się używać swojej mocy, czyli ciężko trenować pod okiem wcześniej usłyszanego głosu, z którym zwiąże się na resztę życia. Powolna na początku akcja przyśpiesza, a Przedwieczny trafia do przeszłości, gdzie szuka ratunku dla swojego przyjaciela i przypadkowo zostaje wmieszany w kolejną przygodę. Po powrocie do teraźniejszości nie ma zbyt wiele czasu dla siebie, ponieważ niemalże natychmiast rozpoczyna się ostateczna rozgrywka, walka o losy Ziemi, a przegrana oznacza koniec ludzkości. Czy Rey zdoła w pełni opanować swoje nowe umiejętności? Co zastanie po powrocie z podróży w czasie? Czy ocali Ziemię, i jakim to się stanie kosztem? Na razie nie mogę odpowiedzieć na te pytania, bo to Ty, drogi Czytelniku, musisz znaleźć na nie odpowiedzi, ale mogę Ci obiecać, że to dopiero początek epickiej opowieści.

Recenzja:

Codzienność to za mało

Gombrowicz w dzienniku pytał, dlaczego nie mamy pięciuset rąk. Zwolennicy teorii wieloświatów odpowiedzieliby, że pewnie mamy, ale akurat nie w tej rzeczywistości. Każda wyprawa na pola fantazji, w obszary potencjalności jest naturalną ucieczką spod brzytwy Ockhama; kiedy przestaje nas interesować ekonomia dowodzenia, dokładamy w wyobraźni tysiące zmiennych, nowych rozwiązań, nieistniejących bytów. Nie różnimy się pewnie w tym względzie od ludzi z dawnych czasów, którzy gdybali sobie o tym, tworząc swoje historie, że może istnieć coś więcej, coś, co jest niewidzialne na pierwszy rzut oka. System wyobraźni, gdy mózg gatunku już się ugruntował, prawdopodobnie niewiele się zmienił przez wieki, z tą małą różnicą, że fantazji, snów, pomysłów, przebłysków nie uznajemy już automatycznie za prawdę czy objawienie, traktując je bardziej jako źródła poznawczych gier i przyjemności. Wystarczyłoby jednak kilkutygodniowe pełne zanurzenie w myślach, światach wyobrażonych, aby odkleić się od wymagań codzienności i wybiec nago na osiedlowy skwer, przypominając tym samym jakiegoś starożytnego mistyka.

Wyróżnijmy teraz na nasze chwilowe potrzeby dwa typy wyobraźni: wyobraźnię pomniejszającą i powiększającą. Kafkowski robak, w którego zamienił się Gregor Samsa, to zdecydowanie wykwit fantazji ukorzenia się, a wszelcy mitologiczni herosi i komiksowi superbohaterowie muszą być wynikiem marzeń, które chcą więcej. „Przedwieczny” Oskara Wiadernego jawi się jako krzyk ośmielonej wyobraźni, niezgadzającej się na spokojne, zrytualizowane życie w małym miasteczku w Kotlinie Kłodzkiej. Młody autor usiadł w fotelu, podbił stawkę rzeczywistości, krzycząc WIĘCEJ i wszedł na kilka lat do swojej głowy, aby stworzyć fantastyczne uniwersum. 

Niełatwo oddać szereg fabularnych zwrotów, retardacji, zapętlających się motywów, które pod koniec „Przedwiecznego” sprytnie się dogrywają. W tej historii o młodym, niezbyt chętnym do nauki w liceum, chłopaku, prowadzonym przez mentora, ducha astralnego, który szepcze mu na ucho tajemnice wszechświata i tajniki głęboko ukrytych mocy, najbardziej uderzają fabularna sprawność i plastyczność zadziwiającego makrokosmosu. Jest to świat wynikający z codzienności, realistycznych obowiązków, sennych noworudzkich poranków, w których pojawia się nagle szczelina, przez którą płyną fantazyjne formuły. Zwykły licealista, Piotr Rey, odkrywa swoje galaktyczne przeznaczenie i wpada w wartki nurt zdarzeń. Od momentu stopienia się bohatera z Astralem, kosmicznym aniołem stróżem, podróże w czasie, magiczne pojedynki, wywoływanie potworów z najdalszych zakątków wszechświata oraz ciągłe rozważania o dobrze i złu pojawiają się prawie na każdej stronie „Przedwiecznego”. 

Oskar Wiaderny w swojej pierwszoosobowej narracji prawdopodobnie przemyca sporo z siebie i ktoś mógłby czytać jego książkę jako podrygi wielkościowej fantazji, gdyby nie autorski dystans i swoisty profesjonalizm w podejściu do mechaniki historii. Młody pisarz wie, że bohater nie może dostać wszystkiego od razu, musi mieć swoje lęki, słabości, niedoskonałości i bardzo mocnego przeciwnika. Postać musi przejść swoją drogę i się zmieniać (niekoniecznie na lepsze), a kwestie fabularnej moralności nie mogą zostać schematycznie rozdane. W „Przedwiecznym” pojawia się także sporo fragmentów, które są alegorią współczesnych problemów społeczno-politycznych, niektóre motywy poddane są podwójnemu kodowaniu, które możemy starać się odczytać albo potraktować je po prostu jako część przygód.

Cenna jest w książce noworudzkiego autora troska o wewnętrzną logikę fantastycznego świata, według Lemowskiego przykazania w tym gatunku nic nie powinno dziać się samo z siebie. Autor zdaje się o tym wiedzieć, dbając o odpowiednie wstawki wiedzy, które trzymają nas bez zakłóceń w tym nadprzyrodzonym świecie. Jeśli jesteśmy już przy dużych nazwiskach, trzeba wspomnieć o tym, że w rozdziałach „Przedwiecznego” z podróży w czasie do średniowiecznego zaczarowanego lasu przypomina się Tolkien, przy szaleństwie fabularnych zapętleń Dick, a w innych momentach tysiące komiksów, bajek czy filmów. Tutaj musimy dla rzetelności opisu zwrócić uwagę na kilka fabularnych sztanc w „Przedwiecznym”. Międzynarodowa szajka przestępcza odnaleziona w magazynie w małym miasteczku musi budzić zdziwienie dociekliwego czytelnika, przypominając mu wyimek raczej z pulpowych powieści. Zwracają uwagę także inne popkulturowe prefabrykaty, które jakby odrobinę wystają z rzutkiego materiału powieści. Chciałoby się też w książce Wiadernego większego zróżnicowania języka, ponieważ postaci współczesne, średniowieczne i galaktyczne mówią względnie podobnym do siebie stylem.

Poza tymi nieco frasującymi odbiorcę drobiazgami, które na pewno ulegną transformacji w następnych książkach, dopiero dziewiętnastoletniego, autora, generalnie mamy do czynienia z jędrną fantastyką, plastycznym, bardzo wizualnym, stworzonym z polotem, uniwersum. Wysnuty z podświadomości, ale przecież nie bez planu i namysłu, „Przedwieczny” to rzecz, w którą łatwo wsiąknąć, kolejny jasny punkt na mapie, nie tylko noworudzkiej, literatury.

Kornel Maliszewski

 


Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się