Wojtek Waglewski w rozmowie

Wojtek Waglewski w rozmowie

Wojtek Waglewski w rozmowie... nowość wydawnictwa Znak 2017

Udostępnij

Jeszcze wszystko będzie możliwe

Gdy podczas koncertu rozciął sobie rękę, nawet tego nie poczuł. Adrenalina sprawia, że gra, póki nie padnie.

Gdy ktoś nazywa go polskim Stingiem, dostaje piany.

Twierdzi, że muzyka pozwala ludziom poukładać swoje emocje.

Jeden z najbardziej niezwykłych i wszechstronnych polskich artystów. Muzyk legendarnego Osjana i założyciel kultowego Voo Voo, kompozytor, gitarzysta i autor tekstów, mąż, ojciec, przyjaciel.

Z poetą Wojciechem Bonowiczem spotykał się przez ponad 10 lat, by rozmawiać o muzyce, podróżach, rodzinie, miłości, dołkach, o życiu. Ze spotkań tych powstał wielowymiarowy portret nieobecnego „na ściankach” i plotkarskich portalach antycelebryty.

.) „W muzyce nie chodzi przecież o to, żeby wyjść i pokazać, co ćwiczyłeś przez dwa tygodnie, tylko żeby się z kimś spotkać, żeby razem coś stworzyć, czegoś się z tego spotkania nauczyć”. Im bardziej wczytuję się w te słowa, im bardziej wsłuchuję się w liczne projekty Waglewskiego, tym bardziej dochodzę do stwierdzenia, że jego myślenie o muzyce jest iście filozoficzne. To filozofia spotkania, filozofia „innego”, której litera­cko patronowali Levinas czy Tischner. Muzyka jest spotkaniem, a to zakłada możliwość dialogu. To dlatego Voo Voo wypada znacznie lepiej podczas koncertów niż w studiu. Spotkanie z publicznością zachęca do porzucenia schematów, do otwarcia się na wzajemne – muzyków i słuchaczy – inspiracje. Żeby jednak tak grać, należy przede wszystkim słuchać. Stąd to uporczywe wsłuchiwanie się w świat: w muzykę afrykańską, azjatycką, polską – ciągłe przekraczanie granic.

Przekaz Voo Voo zachwycał od początku. Teksty o wyrazistym tonie zaskakują lekkością, odejściem od dosłowności w subtelną metaforę. Waglewski buduje swoją własną metafizykę codzienności, czerpiąc pełnymi garściami ze zwykłych scen życia, które dzielą wszyscy. To dzięki temu odnajdują się w nich słuchacze o różnym światopoglądzie. Inną cechą jest unikanie pouczania oraz publicystyki. W rzeczywistości teksty Waglewskiego są ciepłe, nie szokują i nie ranią.

Niepodzielną królową twórczości Waglewskiego jest żona. „Sztuka to – w moim przypadku – nieustanne podwalanie się do jednej kobiety. Tak naprawdę ja gram te koncerty dla niej, dla niej nagrywam płyty”. Waglewski jest na przekór światu nudny i banalny: ta sama kobieta, to samo małżeństwo. Zero skandalu. Bohater powtarza nieustannie, że im bardziej jest wierny, tym bardziej jest wolny. Dlatego żartuje, że jest „żonaty stanu wolnego”. Twórczość Waglewskiego to także niebanalny sposób mówienia o miłości. Zanurzonej po uszy w codzienności, zbudowanej z prostych słów, z obecności.

Marcin Cielecki

całość recenzji: http://kultura.wiara.pl/doc/3796774.Ze-slow-z-muzyki

Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się