Goście ósmego dnia Miesiąca Spotkań Autorskich: Maciej Jastrzębski z Polski i Diana Anfimiadi z Gruzji
Ósmy dzień spotkań autorskich, których gościem był Maciej Jastrzębski. Moderatorem spotkania był Jacek Antczak, który jak zwykle na początku krótko przedstawił autora. Dziennikarz, korespondent zagraniczny w Mińsku i Moskwie - tak można go określić. Od dwudziestu lat pracuje w Polskim Radiu podróżując z mikrofonem po krajach za naszą wschodnią granicą i nie tylko. Od kilku lat mieszka w Moskwie, z której przyjechał do Wrocławia na spotkanie autorskie.
Jastrzębski postanowił przybliżyć publiczności książkę z 2015 roku pod tytułem "Krym: miłość i nienawiść", która w skrócie opowiada o miłości Rosjanina i Ukrainki na tle rosyjskiej aneksji Krymu. Czytany będzie rozdział pod tytułem "Tatarski gniew". Jego bohaterem jest Ryszard, który ogląda wiadomości w telewizji o Krymie itd.. Po pewnym czasie autor przestał czytać i sam zaczął opowiadać nam historię tego fragmentu, jak to bohater postanawia wcielić się do ukraińskiej armii. Po tym wydarzeniu ślad po nim zaginął, a następnie został odnaleziony martwy. Przez to stał się symbolem, czy też ofiarą rosyjskiej agresji na Krym.
Redaktor Jacek Antczak w rozmowie z Maciejem Jastrzębskim
Następnym czytanym dziełem była "Klątwa gruzińskiego tortu". Autor postanowił przeczytać kilka przykładów słynnych gruzińskich toastów, które bardzo rozbawiły publiczność. Nie są to krótkie toasty, takie jak u nas w Polsce. W Gruzji każdy z nich opowiada pewną historię, jednak na początku zawsze trzeba odnieść się do bliskich, którzy odeszli już z tego świata, do ojczyzny, do rodziców i do wzajemnych relacji pomiędzy współbiesiadnikami, czyli np. miłości i przyjaźni. "Wysoko w górach pasło się stado baranów. Nagle z nieba spadł orzeł, chwycił w szpony jednego z nich i odleciał. Widząc to pastuch złapał za karabin i strzelił. Trafiony orzeł spadł, ale ku zdziwieniu pastucha baran leciał dalej. Przyjaciele, wypijmy za to, żeby barany nie latały, a orły nie spadały". To przykład ciekawego toastu z nutą ironii, odnoszącego się do zawiści, czasem wkradającej się między przyjaciół.
Jastrzębski czyta fragmenty książki "Krym: miłość i nienawiść"
Po skończonym czytaniu moderator przejął mikrofon i zaczął zadawać pytania autorowi, który udzielał bardzo obszernych odpowiedzi. "Czy dziennikarzowi informacyjnemu brakuje opisania głębi i cech tych ludzi, których spotyka przez to, że w newsach radiowych nie jest to mile widziane?" Mile widziane może by było, ale po prostu nie ma na to czasu. Jeśli wiadomości trwają pięć minut to nie można opowiadać o uczuciach, bo wszyscy koncentrują się na warstwie informacyjnej. Nawet jeśli przygotowuje się reportaże, które trwają dziesięć, czy piętnaście minut to i tak wszystkiego nie da się opowiedzieć. W mojej pracy jest trochę inaczej, bo nie wyjeżdżam do jednego miejsca na pewien czas żeby pracować nad danym zagadnieniem. Ja zbieram informacje codziennie. Są to takie ziarenka, które zbieram i wkładam do słoika. Dopiero po jakimś czasie jest on wypełniony i pozwala mi to na stworzenie historii. Jeśli przekazuję Państwu o kimś informację krótką, z najważniejszymi szczegółami to i tak poza tym zapytam go jeszcze jak on to widzi, jak on to przeżywa, jak do tego doszło itd.. Wy tego nie usłyszycie, natomiast ja tą wiedzę mam i chciałbym też się z nią podzielić.
Jeśli sam zadałby sobie pytanie dlaczego zaczął pisać książki jako reporter radiowy to odpowiedź byłaby bardzo oczywista i prosta. W każdym dziennikarzu jest coś takiego, że chciałby napisać książkę i się nią pochwalić. W ostatnich latach w Polsce nie jest najlepiej z czytelnictwem. Ci którzy piszą tutaj książki nie mają się zbytnio czym chwalić, bo wszyscy powiedzą, że to nic takiego, kto teraz kupuje książki itd.. Jednak w Rosji, gdzie mieszkam jest całkiem inaczej. Każdy kto napisze wiersz, opowiadanie lub książkę jest kimś wyjątkowym. Rosjanie statystycznie czytają od dwunastu do szesnastu książek w ciągu roku. W Polsce jest to pół książki na rok. Chciałbym, żeby u nas było takie samo zainteresowanie książką, jak w Rosji. Pierwsze moje spotkanie z próbą napisania książki wynikało z chęci udowodnienia sobie, że potrafię skoncentrować się dłużej na jednej pracy. A po drugie chciałem też pochwalić się znajomym czy rodzinie, że coś takiego mi się udało. To brzmi bardzo egoistycznie, ale nie ukrywam, że sprawia mi to wielką satysfakcję, że mogę opowiadać historie, które usłyszałem od ludzi lub zobaczyłem na własne oczy.
Jak widać autor nie potrzebował zbyt wielu pytań, aby opowiedzieć nam o swoich przeżyciach i doświadczeniach. Jeszcze przez długi czas mówił o swojej innej książce o tytule "Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy" i o tym jak wyglądało jej pisanie. Przez to publiczność nie była w stanie zadać zbyt wielu pytań, a w tym dniu sala była w połowie wypełniona widzami, którzy z zainteresowaniem słuchali opowieści Macieja Jastrzębskiego. Dopiero pod koniec, kiedy czas się już kończył padły dwa pytania od publiczności. Jak zwykle autor został pożegnany oklaskami, chociaż wyrażał jeszcze chęć do kontynuacji spotkania. Dlatego każdy kto chciał dłużej z nim porozmawiać mógł go spotkać przed Miejską Biblioteką Publiczną.
Na koniec autor podpisywał swoje obie książki
Zobacz pełny zapis spotkania na kanale Youtube.com
Kolejnym gościem ósmego dnia MSA była poetka, lingwistyka, tłumaczka, Diana Anfimiadi. Pisarka obecnie studiuje w Instytucie Lingwistyki Państwowego Uniwersytetu w Tbilisi oraz pracuje w redakcji elektronicznej biblioteki "Lib.ge". Autorka wydała cztery tomiki poezji i jedną antologię prozy. Jej twórczość był nominowana do wielu prestiżowych nagród. Pani Diana pisze poezje bardzo głębokie, które cechują się wielką wrażliwością.
Irina Teselaszwili i Diana Anfimiadi
Na wstępie pisarka powitała widownię i dodała, że cieszy się, że jest w Polsce, ponieważ jej ulubioną autorką jest Wisława Szymborska. Następnie przeczytała swoje wiersze.
Diana Anfimiadi, przekład: Jarosław Witold Rybski
Na nikogo nie czekam...
Na nikogo nie czekam...
Przykrywają mnie ciepłe powieki niczym koce -
Skóry z eteryczno-bajkowych piersi,
I ostrożnie przykładam muszle do uszu
Bliskie morza milczenia,
Gdyż na nikogo nie czekam...
Nawet przedmioty unikają cielesności dla mnie,
Widzę tylko ich rozmyte kształty,
Gdyż na nikogo nie czekam...
Smażę nieryby na drzemiącej patelni
A mój umysł przeżuwa sytuacje niczym gumę,
Bojąc się, by wraz z nimi nie pogryźć języka.
Tamtej nocy, kiedy postawiłam drabinę kręgosłupa
I stałam na palcach, by zerwać księżyc,
Próbowałeś zajrzeć mi pod spódnicę...
Bo ja na nikogo nie czekam...
Jedność
Wrzosowy miód wysuszył mój głos,
Kołysanka z bluszczu tkwi w mej krtani.
Odchodzę odprowadzana twymi słowy – jesteś moja!
Jak wiesz, zawsze powracam.
Patrzę na klucz wędrownych ptaków.
Znana historia – jak odchodzisz, ojczyzna podąża za
Kiedy wracasz, gubisz ją.
Dom jest pusty bez ciebie.
Na odchodne gaszę złotą rybkę.
Mogłam je zostawić, żeby sobie trzepotały -
na suficie i na dnie oceanu -
żebyś wrócił.
(tłumaczenie na angielski Natalia Bukia-Peters)
Spokój
To dziwne jak przywykłam do słowa „spokój”.
Wciągnęłam je niby rękawiczkę.
Ułożyłam jak apaszkę.
Ułożyłam się na nim do snu.
I wzruszyłam moje życzenia.
Poskromiłam też sześćdziesięciowatową lampę.
I otoczyłam swój namiot fosą bólu.
Uwiązałam wilka strachu przed wejściem.
To dziwne jak przywykłam do słowa „spokój”.
A jednak
Śpię w niespokojnej brzozie
Z szeroko rozwartymi oczami.
To dziwne jak przywykłam do słowa „spokój”.
(tłumaczenie na angielski Natalia Bukia-Peters)
Miód majowy
Jakże łatwo cię kochać -
innymi słowy, zamknąć usta
żeby robotnice
nie mogły zostawić swych czułych żądeł
w mym żołądku.
Kochać ciebie znaczy chronić
przed mym pocałunkiem.
Jakże łatwo cię kochać -
każdym porem skóry;
wykluwać ciepłą poczwarkę
w każdej rozmnóżce plastra miodu.
Dotyk, zapach, pamięć, nawyk, zażyłość -
dać im wszystkim skrzydła,
by miały prawo być z sobą.
Jakże łatwo cię kochać -
by każdego ranka zamykać pyszczki
bezpłciowym pszczołom
(dziewiczym muzom)
zaklejać rosą i kurzem
wlot do mojego ula.
Żebym cię kochała,
musisz trzymać się z dala,
bezpieczny przede mną -
to takie łatwe jak zakopywanie złota w ziemi.
Ale miód pojawia się tu bez powodu.
Podobnie jak ty.
(tłumaczenie na angielski Natalia Bukia-Peters)
"Na nikogo nie czekałam" napisała w wieku 17 lat, "Jedność" recytowała publiczności z pamięci, "Wojna", temat ten jest bardzo ważny w jej twórczości, ponieważ jej kraj od dziewięćdziesięciu lat jest w stanie wojny. Parę dni temu północny sąsiad przesunął granicę kraju o 1 km, włączając sporą część domów w swoje tereny. Na znak sprzeciwu, studenci utworzyli na granicy żywy łańcuch, trzymali się za ręce, tworząc jedność.
Wojna
I
Moja studnia wyschła
I drzewa chylą się w dół pod jej kroplami,
Nie mam już ojczyzny.
II
Na tablicy z drzwi mojego najbliższego sąsiada
Rozwiązałam zadanie
Pole powierzchni korzenia rośliny
I moje nogi na moc przebiegu.
Nie mam już ojczyzny.
III
Jestem martwym morzem
I sól we mnie jest tak martwa
Że nawet czubek mego języka nie jest w stanie jej oży-
wić.
Ani też dwa dopływy -
Amurdaria,
Syrdaria _
Dwie piersi, które miały cię wykarmić.
Nie mam już ojczyzny.
IV
Nie mów, że mnie kochasz,
Nienawidzę tego
I zatykam uszy palcami,
Pole powierzchni korzenia rośliny
I moje nogi na moc przebiegu.
Nie mam już ojczyzny.
III
Jestem martwym morzem
I sól we mnie jest tak martwa
Że nawet czubek mego języka nie jest w stanie jej oży-
wić.
Ani też dwa dopływy -
Amurdaria,
Syrdaria _
Dwie piersi, które miały cię wykarmić.
Nie mam już ojczyzny.
IV
Nie mów, że mnie kochasz,
Nienawidzę tego
I zatykam uszy palcami
Medea
Ta, co za swym ostatnim tchnieniem podąża
do obcej krainy
szuka pretekstu, by uciec,
bo pewnego dnia
każdy spichlerz będzie pełny
i nawet spalona pszenica znów się zakołysze.
Ta, co z chmury spada
wprost w morskie odmęty.
Szuka pretekstu, by uciec,
bo nie każde morze,
nawet Morze Czarne
może cię utopić
jeśli zna twe imię.
Ta, co zdziera własną skórę,
i przydziela jej strażnika,
szuka pretekstu, by uciec,
bo pewnego dnia
każdy smok zasypia,
i wszelkie ślady rzeczowości i przytomności
będą przezwyciężone.
Ta, co zęby sieje na polu -
zbierze głód—
powód, by uciec,
bo turkucie będą podgryzać
korzenie każdego Goliata
z ziemi powstałego.
Ta, co zakochuje się w nieznajomym
(chyży statek)
szuka pretekstu, by uciec,
bo pewnego dnia
wszyscy wrócą
na ten brzeg rzeki
gdzie zostawiła swój sandał.
Ty, który szukasz siebie,
nie podchodź bliżej,
pozostań dziś nocą na polu,
wiele czasu minęło odkąd nasze rzeki
Ta, co zęby sieje na polu -
zbierze głód—
powód, by uciec,
bo turkucie będą podgryzać
korzenie każdego Goliata
z ziemi powstałego.
Ta, co zakochuje się w nieznajomym
(chyży statek)
szuka pretekstu, by uciec,
bo pewnego dnia
wszyscy wrócą
na ten brzeg rzeki
gdzie zostawiła swój sandał.
Ty, który szukasz siebie,
nie podchodź bliżej,
pozostań dziś nocą na polu,
wiele czasu minęło odkąd nasze rzeki.
Klitajmestra
Jesteś mym mężem -
Ty – Heraklesie
I co wieczór
idziesz na wojnę
Choć co rano
nie możesz wrócić do domu.
Obmyję twoje zakurzone, zmęczone ciało
w mleku i oliwie.
I siądę u wezgłowia twego łoża-
jak piękna, lamentująca,
oddana żona.
Jesteś mym mężem-
Ty - Perseuszu
I co wieczór
idziesz na wojnę
Choć co rano
nie możesz wrócić do domu.
Obmyję twoje zakurzone, zmęczone ciało
w mleku i oliwie.
I siądę u wezgłowia twego łoża-
jak piękna, lamentująca,
oddana żona.
Jesteś mym mężem -
Ty – Tezeuszu
I co wieczór
idziesz na wojnę
Choć co rano
nie możesz wrócić do domu.
Obmyję twoje zakurzone, zmęczone ciało
w mleku i oliwie.
I siądę u wezgłowia twego łoża-
jak piękna, lamentująca,
oddana żona.
Te wąskie ramiona – twe wąskie pole widzenia,
Rozwijam mój język jak dywan – czerwony dla ciebie –
Dalej, wejdź Bohaterze...
I jak wszyscy bohaterowie nie wychodź żywy z wojny,
Żona przygotowuje ci twoją własną krwawą łaźnię dla
ciebie.
Jesteś mym mężem.
tłumaczenie na angielski Nana Dixaminjia
Kolejny wiersz, "Medea" przenosi w prehistorię i ukazuje historię mitów o Grekach i ich przeszłości. "Klitajmestra" opisuje życie kobiety, której mąż wraca z wojny do domu. Ważna jest zmiana, jaka następuje w kobiecie oraz jak bardzo zmienia się je nastawienie w stosunku do męża. "Sąsiad" dotyczy tych, których warto szanować w naszym życiu. Autorka dodatkowo przeczytała inny wiersz, nieprzetłumaczony. Chciała pokazać melodyjność poezji gruzińskiej.
Diana Anfimiadi recytuje z pamięci wiersz "Jedność"
Sąsiad
Ojczyzna to mięsożerna roślina
I jest z tego dobrze znana,
Wierzę w samousprawiedliwienie,
Jestem posłuszna,
Ale są zajęci przemianą
Strumienia w kryształ
Tych co nazywają się:
wróg
nomad
i najeźdźca.
Ale me ciało
w plastikowym worku
też było
tu rzucone
mój sąsiad
siada i kładzie je na wagę bez zastanowienia
nad wartością tej porcji jedzenia
nawet nie sprawdza
po prostu dzieli
i kosztuje.
Dłonie z pewnością zasmakują tym,
Co lubią obgryzać skrzydełka kurczaka.
Och, te dłonie co mieszały zioła i przyprawy,
och te dłonie, co pieściły i przestawały pieścić,
kroiły jabłka i obierały ze skórki dojrzałe mandarynki
och do takich dłoni,
zwykła marynata
bardzo pasuje,
Marynata którą uwielbia Szach, szczególnie Abbas
Tak właśnie mój sąsiad marynuje
I przygotowuje mięso.
No i oczy, największy przysmak
sam ich nie zje,
podaje je tylko zagranicznym delegatom,
a potem
rzuca resztki kotom
Są tu też moje piersi, którymi karmiłam życiem moje
dziecko
mój brzuch, na którym hołubiłam ciepłe, włochate
owieczki,
i mój obojczyk z łupków, pewnie też jest smaczny,
co jeszcze trudno powiedzieć, bo ból minął
a głodny sąsiad zarzyna mnie tak dzielnie,
porcjuje niektóre części, tłucze i rozcina,
ale najważniejsza rzecz, że nie ujdę jego zębom.
Mój sąsiad teraz zeskrobuje moje zbeszczeszczone
rysy,
Nie mogę się ani ukryć, ani znieruchomieć, by ujść,
Zjada mnie, pieści mnie, posyła mnie
do piekła wewnątrz siebie, ten mężczyzna, mój najbliższy kanibal,
mój sąsiad.
Mythologem
I zabiłem człowieka
kiedy
on sam mnie zabił
Nie mogłem znieść, że jestem martwy, więc
sam go zabiłem.
chcąc zlizać brud
z tych zakurzonych oczu
Wygiąłem język na kształt bułatu.
Pewien bóg stał się człowiekiem,
Kiedy człowiek stał się bogiem.
Nie miał odwagi być człowiekiem,
Więc znów stał się bogiem.
Ludzie z jednego brzegu rzeki wysysali
Krew tych z drugiego brzegu
A ludzie z tamtego brzegu wysysali
Krew tych z tego brzegu.
A ja zjadłem jabłko
po tym
jak samo mnie pochłonęło
i zamknęło mnie w ogryzku.
Było mi ciepło
Twoje dłonie wrosły w ciało
niczym gałęzie
a teraz stoisz tu
strugając własne ręce na wióry.
Wino zmieniło się w ocet
w chwili, w której
ocet zmienił się w wino
woda też
kiedy zmieniła się w wino,
stała się octem
na mój dziewięciomiesięczny brzuch
kapią gorące krople
z twojej świecy
knot wędruje
po moim brzuchu
dziecko płonie.
Utopiłam falę
kiedy fala utopiła mnie
zamknęłam jedno oko
I oko przywróciło wzrok ślepocie
Sen służy bezsenności
a bezsenność
rodzi ciężkie sny
tak jak siedem lat suchych plonów
siedem lat obfitych zbiorów.
Zakochałam się w tobie
kiedy cię już nie kochałam
złoto skarlało do miedzi,
srebro do żelaza,
żelazo sama zmieniłam w cynę
Ty, będąc żywym,
dostaniesz ostatni wers tego wiersza,
zrozumiesz,
że zanim mnie zabiłeś,
ja zabiłam ciebie.
Deklaracja miłości
Kobieta zamknęła oczy i zmarła/ wydaje mi się lepsze
umarła - oceń
w zimnych gniazdach
osiadła na zawsze
jej oczy – niczym dwa zgniłe jaja
z których żadna słoneczna kura.
Następnie były pytania. Pierwsze zadała moderator, Irina. Zwróciła uwagę na frazę, która pojawiła się w czytanej poezji: ludzie zostawiając kraj, wywożą ojczyznę ze sobą. Wracając, tracą ja. Pisarka odpowiedziała, że "łatwo kochać kraj, będąc za granicą". Człowiek pełni wtedy rolę obserwatora, ma mniej odpowiedzialności. Gdy ludzie wracają na te tereny, często okazuje się, że są one kompletnie zmienione. Ważna jest pamięć o ojczyźnie w naszym sercu.
Kolejne pytanie dotyczyło języków w Gruzji. Jakie są języki na Uniwersytecie w Tbilisi? Poetka studiuje lingwistykę, dlatego operuje dodatkowo angielskim, francuskim oraz rosyjskim. W Gruzji są dwa dialekty języka gruzińskiego, które bardzo się od siebie różnią. Pani Irina dodała, że jeden z nich brzmiał jak język chiński, kompletnie go nie rozumiała. Język rosyjski jest obecny ze względu na wojnę, która cały czas się toczy. W szkołach zamieniali rosyjski na angielsku lub niemiecki lub zostawiali go, jednak zmniejszali liczbę godzin.
Jaką rolę w Gruzji pełni młodzież. Jest aktywna wobec zmian politycznych czy jest obserwatorem? Pisarka powiedziała, że młodzież sama tworzy protesty np. Przeciw korupcji. Nie tylko w nich uczestniczy. Przytoczyła również sytuację z żywym łańcuchem stworzonym na granicy.
Pani z publiczności była bardzo zszokowana tym, że granicę można przenieść "tak o". Dlatego też zapytała, dlaczego nie ma żadnych reguł prawnych w takiej sytuacji? Dlaczego tak po prostu, bez niczego, można przenieść granicę kraju? Autorka odpowiedziała, że zwycięzca przenosi granicę, bo ma przewagę. Tylko czasami jest to uwzględnione na papierze. Często jest tak, że przez jakiś okres siejesz pole, a następnego dnia, gdy chcesz zebrać plony, ktoś inny to robi. Ponieważ to nie jest już twój teren. A jeśli spróbujesz to zrobić, zastrzelą Cię.
Kolejne pytanie: Jak miejscowe osoby reagują na to, że wojska cały czas się przesuwają? Pisarka przyznała, że każdy Gruzin ma ogromną nadzieje, że kiedyś wojna się skończy. Że wszystko się uspokoi. Dodała również, że jeśli musisz wyjechać z kraju, to zawsze pozostanie ból w sercu. Jednak Sąsiad jest zbyt wielki, dlatego nie wiadomo co się będzie dziać dalej.
W tym momencie, Pani Irina wraz z Dianą, wstały i trzymały się za ręce, stworzyły żywy łańcuch. Reszta publiczności również dołączyła, by okazać zrozumienie oraz duchowe wsparcie. W trakcie, Pani z publiczności przyznała, że na początku nie rozumiała czytanej poezji, jednak gdy poznała całe tło, wszystkie wydarzenia, to się zmieniło. Jej twórczość stała się jasna.
Ostatnie pytanie dotyczyło mniejszości gruzińskiej w Polsce, w kontekście przekładu tekstów. W tej kwestii wypowiedziała się autorka, Pani Irina oraz Pani z publiczności. Okazało się, że diaspora gruzińska jest nieliczna ze względu na to, że Gruzja sama w sobie jest mała. Dodatkowo, intelektualiści wyjeżdżają do Niemiec, Grecji czy Wielkiej Brytanii. W Warszawie może być więcej Gruzinów, jednak tylko niektórzy się integrują.
Anfimiadi w rozmowie z czytelniczką
Na zakończenie, Diana Anfimiadi podziękowała wszystkim za przybycie na niedzielne spotkanie oraz za utworzenie wspólnego, żywego łańcucha.
Zobacz pełny filmowy zapis spotkania na kanale Youtube.com
Zdjęcia: Rafał Komorowski
Relacja I: Sylwia Kobędza
Relacja II: Marta Matjasik