Od jednego do nieskończoności
Barbara Stanisławczyk,  "Czterdzieści Twardych.

Barbara Stanisławczyk, "Czterdzieści Twardych.

Rozmowa z Barbarą Stanisławczyk, autorką zbioru wspomnień "Czterdzieści twardych"

Udostępnij

Redakcja Portalu księgarskiego przedstawia rozmowę z Barbarą Stanisławczyk autorką wznowionej przez Dom Wydawniczy REBIS książki "Czterdzieści Twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie".

Gabriel Leonard Kamiński: Skąd zainteresowanie wojennymi losami Polaków i Żydów? Panuje teraz pewnego rodzaju moda na tego rodzaju publikacje? Czy może to wynika z Pani osobistych doświadczeń? Dlaczego wybrała Pani właśnie te relacje, czy to przypadek, czy też kierowała się Pani własnym kluczem?

Barbara Stanisławczyk: Moje pisarstwo nigdy nie podążało za modą, tylko za moimi zainteresowaniami. Tematyką polsko-żydowską zainteresowałam się w pierwszej połowie lat 90. XX w. Pierwsze wydanie książki „Czterdzieści twardych” miało miejsce w 1997 r. Już wtedy, albo może wtedy ponownie, zaczęły padać oskarżenia pod adresem Polaków o udział w Holocauście i antysemityzm. Jako Polka, byłam ofiarą tych zarzutów. Jednakże ani ja, ani nikt z mojej bliższej i dalszej rodziny, ani nawet znajomi nie poczuwali się do winy, a zarzuty bolały. Postanowiłam osobiście zbadać temat. Odkryłam całą złożoność zagadnienia, tak różną od obiegowych pomówień. Przedstawiłam relacje polsko-żydowskie oczami tych, których trudno posądzić o antysemityzm: oczami Polaków, którzy ratowali Żydów i – jeśli to było możliwe – oczami tychże Uratowanych. Splot relacji nie urywa się na końcu wojny. Pracując nad książką, zadałam sobie czysto psychologiczne pytanie: Co łączy Wybawionego i Wybawcę, kiedy to skrajne uzależnienie znika? Czy Wybawiony kocha swego Wybawcę, czy może go nienawidzi? Okazuje się, że stopień komplikacji w stosunkach polsko-żydowskich po wojnie jest nie mniejszy niż w czasie wojny. I ma on wymiar nie tylko psychologiczny.

Gabriel Leonard Kamiński: Która z zawartych w książce relacji jest Pani najbardziej bliska, a którą uważa Pani za typową dla tamtego okresu wojny?

Barbara Stanisławczyk: Trudno mówić o sytuacjach typowych i nietypowych w tak skrajnych, pod każdym względem, warunkach, jakim było ukrywanie Żydów i wszelka niesiona im pomoc w czasie II wojny. Można mówić o typowych elementach tych sytuacji. A były nimi:

  • Chrześcijańska moralność, jako podstawowa motywacja niesienia pomocy.
  • W przypadku wsi polskiej, skrajna bieda i nędzne warunki mieszkaniowe. W dwu lub jednoizbowej chacie mieszkały liczne rodziny. Często w zagrodach nie było nawet stodół tylko stogi słomy. A więc nie było gdzie skryć Żydów i czym ich wyżywić, a i tak na polskiej wsi ukrywało się ich bardzo wielu.
  • Masowość polskiej pomocy Żydom, która nie jest utrwalona w historiografii. Zdecydowana większość badań zmierza w kierunku poszukiwania, bywa że na siłę, tych, którzy szkodzili.
    W mojej opinii, to odwrócona perspektywa. Najpierw, a przynajmniej równolegle, należałoby odszukać tych wszystkich, którzy ratowali i pomagali, nawet cząstkowo, bo i taka pomoc ratowała życie i bez niej nie byłoby tej dużej pomocy. A trzeba z całą mocą podkreślić, że Ci, którzy zdecydowali się na pomoc, zwłaszcza długotrwałą, to byli ludzie, którzy pokonali własny instynkt samozachowawczy, a więc ludzie święci. A więcej, ryzykowali lub poświęcili życie swoich dzieci i bliskich.

W uratowanie jednego Żyda musiało być zaangażowanych więcej osób, często wiele. A logistyki pomocy nie powstydziłby się najlepszy film sensacyjny.
To, co mnie natomiast najbardziej zaskoczyło, to fakt ratowania również policjantów żydowskich, którzy najpierw wysługiwali się Niemcom i swoich braci prowadzili na Umschlagplatz, a kiedy byli sami zagrożeni, szukali ratunku i Polaków i go znajdowali. A drugie, to częsty brak wdzięczności, a bywało nienawiść do swoich Wybawców.

Gabriel Leonard Kamiński: Skąd, pomimo wspólnych traumatycznych doświadczeń okupacyjnych biorą się takie animozje między naszymi narodami: Polakami i Żydami? Przecież łączy nas ponad tysiąc lat wspólnej historii?

Barbara Stanisławczyk: To złożony temat, którego nie da się wyczerpać kilkoma zdaniami. Postaram się jednak w największym skrócie go nakreślić. Po pierwsze te dwa narody żyły długo ale obok siebie. To nie tylko dwa narody, ale i dwie kultury, różne tożsamości i różny stosunek do państwa polskiego. Przykładem jest stosunek dużej części biedniejszych Żydów do komunizmu i Związku Sowieckiego. To jest także sytuacja ekonomiczna i polityczna II Rzeczypospolitej, która stawiała te dwie grupy narodowe w sytuacji walki o byt i rywalizacji na tym polu. Także wynikający również z tego antysemityzm. To jest wreszcie polityka obcych państw, szczególnie Rosji i Niemiec, rozgrywających dla własnych celów politycznych Polaków i Żydów przeciwko sobie nawzajem, tak przed wojną i, jeszcze bardziej, po wojnie, także współcześnie. Na to nakłada się polityka syjonistyczna, wpierw zmierzająca do utworzenia Państwa Izrael, a potem jego utrzymania i podtrzymywanie istnienia diaspory żydowskiej jako narodu, z jego żydowską tożsamością i kulturą. Ponadto każdy z tych dwu narodów patrzy i ocenia przeszłość przez pryzmat własnego cierpienia i własnej ofiary. A generalizując, to właśnie wspólne życie, bliskość generuje problemy, dystans je niweluje. Więc, paradoksalnie, wielkość społeczności żydowskiej w Polsce, tolerancyjność i gościnność naszego kraju, która to sprawiła, a potem wieki wspólnego życia i wreszcie hitlerowskie zbrodnie dokonane na naszej ziemi, wszystko to spowodowało, że narodziło się wiele animozji.

Gabriel Leonard Kamiński: Czy nie uważa Pani, że tzw. "Marsze Żywych" niosą więcej złego niż dobrego. Pytam o to bo rozmawiałem z młodą Żydówką z Izraela, która przyjechała do mojej córki i była zdumiona, że nie spotkała się agresją, nietolerancją czy antysemityzmem - jak przestrzegali ją w Ambasadzie Izraelskiej w Warszawie? Uczestniczyła w takim "Marszu" eskortowana przez agentów Mossadu po cywilnemu. Czuła ciągle strach, rozglądała się na boki, bała się niespodziewanej agresji?

Barbara Stanisławczyk: Od kilkudziesięciu lat izraelskie ministerstwo oświaty organizuje przyjazdy licealistów do Polski, w miejsca pamięci Holocaustu. W istocie, poza utrwalaniem pamięci o Holocauście, mają on na celu umacnianie wartości syjonistycznych przed odbyciem służby wojskowej. Z polskiego punktu widzenia nie o sam Marsz Żywych chodzi, tylko o jego charakter, który wzmacnia, a w młodym pokoleniu Zydów buduje negatywne stereotypy na temat Polski i Polaków i tworzy uprzedzenia.

Gabriel Leonard Kamiński: Co według Pani należałoby zrobić z naszą polityką historyczną, żeby między naszymi narodami zapanowała względna normalność?

Barbara Stanisławczyk: Przede wszystkim trzeba politykę historyczną prowadzić, bo na razie takiej nie widzę. I kierować się wskazaniem Jezusa (Ewangelia Św. Jana), który powiedział: „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”.

Gabriel Leonard Kamiński: W podtytule swojej książki pisze Pani "Prawdziwe historie"? Co dla Pani znaczy wypowiedziane w tym kontekście słowo "Prawdziwe...?

Barbara Stanisławczyk: Tyle, co znaczy Prawda. W sferze spraw ziemskich jest ona oparta na faktach, a te mają wymiar bezwzględny. Szukałam faktów.

Gabriel Leonard Kamiński: Mam zajęcia ze studentami bibliotekoznawstwa i dziennikarstwa. Wielu z nich chciałoby spisać losy swoich rodzin, babć i dziadków! Od czego powinni zacząć, jak zabrać się do pracy aby osiągnąć choćby podobny do Pani rezultat?

Barbara Stanisławczyk: Po pierwsze, trzeba się przygotować, poczytać na temat wojny i relacji polsko-żydowskich, z tak zwanych różnych stron. A potem słuchać i zadawać logiczne pytania. Odtworzyć tamtą rzeczywistość. To jest jak układanie puzzli. Trzeba je ułożyć z kawałków wspomnień i dokumentów. Praca jest ukończona, rzeczywistość odtworzona, kiedy obrazek składany z owych puzzli się domknie. Każde kłamstwo, luka, zniekształcenie „się wypiętrza”, nie pasuje, wtedy szuka się, pyta się dalej.

Gabriel Leonard Kamiński: Moje tradycyjne pytanie, a w dzisiejszych czasach odrobina autoreklamy nie zaszkodzi. Gdyby miała Pani w kilku zdaniach zachęcić
naszych czytelników i nie tylko do sięgnięcia po Pani książkę, co by im Pani powiedziała?

Barbara Stanisławczyk: Powiem tak: Jeśli Państwo sięgniecie po tę książkę i zaczniecie czytać, to nie odłożycie jej, nim nie dotrzecie do końca. A potem długo będziecie o niej myśleć. Tak mówią ci, którzy przeczytali.


Kilka słóa o autorce:


Barbara Stanisłqawczyk, dr nauk społecznych, pisarka, reportażystka, publicystka, wykładowca akademicki (Collegium Civitas, UW, PAN, UKSW). Była prezes Polskiego Radia S.A., dyrektor wydawnicza wydawnictwa „Przekrój”, redaktor naczelna miesięczników „Pani” i „Sukces”. Wydana w 1991 r. Matka Hłaski była pracą dyplomową autorki. Pisarka ukończyła Politechnikę Warszawską, a później Podyplomowe Studium Dziennikarskie na UW, które na trwałe związało ją z zawodem reportażystki. W kolejnych książka poświęcała wiele uwagi zagadnieniom historycznym. W 1991 r. wydała "Pajęczynę", w której nakreśliła portrety społeczno-psychologiczne pracowników SB, książka znalazła się w antologii polskiego reportażu 100/XX,. W 1994 r. ukazał się jej wywiad-rzeka z Krzysztofem Kąkolewskim, a w 1997 r. zbiór reportaży o Polakach, ratujących Żydów w czasie II wojny światowej – "Czterdzieści twardych". W jej działalności dziennikarskiej jednak nieustannie pojawiał się temat Marka Hłaski. Współpracowała przy realizacji filmu dokumentalnego "Marek Hłasko bez mitów", a w 1998 r. wydała swoją najbardziej znaną książkę: "Miłosne gry Marka Hłasko". Zebranie materiałów do tej pozycji zajęło jej aż 8 lat.  Później "Dziewczyny", "Ostatni krzyk. Od Katynia do Smoleńska", "Historie dramatów i miłości", "Od jutra oraz Kto się boi prawdy? Walka z cywilizacją chrześcijańską w Polsce", będącej owocem trzyletnich badań naukowych.


Komentarze

Komentując naszą treść zgadzasz się z postanowieniami naszego regulaminu.
captcha

Poinformuj Redakcję

Jeżeli w Twojej okolicy wydarzyło się coś ciekawego, o czym powinniśmy poinformować czytelników, napisz do nas.

Twoich danych osobowych nie udostępniamy nikomu, potrzebujemy ich jedynie do weryfikacji podanej informacji. Możemy do Ciebie zadzwonić, lub napisać Ci e-maila, aby np. zapytać o konkretne szczegóły Twojej informacji.

Twoje Imię, nazwisko, e-mail jako przesyłającego informację opublikujemy wyłacznie za Twoją zgodą.

Zaloguj się


Zarejestruj się

Rejestrując się lub logując się do Portalu Księgarskiego wyrżasz zgodę na postanowienia naszego regulaminu.

Zarejestruj się

Wyloguj się